• Donkiszoteria So, 10 stycznia 2009 Komentarzy: 17

    Każdy zapewne zna bajkę o Czerwonym Kapturku – dziewczynce która wyruszyła z wiktuałami do domku swojej babci. Droga wiodła przez las, gdzie czaiło się zło. Wszystko zakończyło się dobrze. Kapturek był rozsądna dziewczynką, a jej babcia i matka dobrymi nauczycielkami.

    Bajka pokazuje prastary schemat, konflikt pierwiastka męskiego i żeńskiego. Bajka dla dzieci czy dla dorosłych? Wg E. Fromma Kapturek jest symbolem dojrzewającej kobiety (czerwony strój mówi sam za siebie), stojącej przed problemem płci. Ostrzeżenie matki, by nie zbaczała ze ścieżki, nie upadła i nie stłukła butelki, stanowi przestrogę przed niebezpieczeństwem seksu i utraty dziewictwa. W drodze przez życie – las niebezpieczeństw, dziewczynka spotyka wilka. Wzbudza w nim pożądanie i zwierzę zwodzi ją na leśne ostępy. Kapturek, znosząc harmonogram życia ustalony przez matkę daje się zapędzić w gęsty las. Stąd nie ma prostych ścieżek, ale usprawiedliwia się zbieraniem kwiatów dla babci. Wilk ze ślinotokiem świdruje koszyk dziewczynki: „Dasz mi choć łyk wina?”

    Zboczenie ze ścieżki zostaje ukarane przez wilka – mężczyznę. Nie udało się mu skonsumować Kapturka, wiec ukarana zostaje babcia.
    Jednak motywem bajki nie jest jedynie przestroga przed niebezpiecznym seksem.
    Wilk jest przerysowany. Oprócz swego cwaniactwa i braku litości jest też kanibalem. Mężczyzna pożera kobietę. Przeciwnego zdania są kobiety, które lubią mężczyzn i rozkoszują się seksem.

    Końcówka bajki podkreśla szczególną nienawiść i uprzedzenie do mężczyzna. Bohaterka wystawia wilka na pośmiewisko. Połykając babcię próbował naśladować kobietę w ciąży (pewną rolę spełnia tu leśniczy, którego rola nie polega wcale na bohaterstwie; tylko na rozpruć zwierza), karą będą zszyte w brzuchu kamienie – symbol bezpłodności. Wilk zdycha. Zgodnie z prastarym prawem odwetu, zachcianka wilka zostaje ukarana, dodatkowo jest wyśmiewany na przywłaszczenie sobie roli kobiety brzemiennej. Triumf święcony przez nienawidzące mężczyzn kobiety kończy się pełnym ich zwycięstwem.

    Symboliczna wersja Kapturka nie nadaje się jednak dla dzieci. A może one rozumieją ją całkiem podobnie?

  • Moje podwórko Wt, 6 stycznia 2009 Komentarzy: 10

    *


    Zajęłam się dziś porządkami, ale nie noworocznymi, bałaganu nie udało mi się jeszcze uskutecznić. Próbuję usystematyzować wirtualnie, po czym ludzie mnie znajdują, wpisując wyrazy w wyszukiwarki. To niepozorne miejsce stało się siedliskiem dziwnych skojarzeń, które potrafią rozbroić. Zaczynając od oczywistych, przyporządkowanych z góry temu blogowi, jak np. cybertaniec, czy donkiszoteria, przez kulinaria, gry czatowe, religię, mikrobiologię i chemię, genezę makijażu i fryzur, wystój wnętrz, po emocje i seks. Skupię na tych, które mnie lekko zaskoczyły.

    Pipet łazienkowy, dorabianie wytrycha – nawet nie będę szukała, bo nie znajdę ;) . Dupczenie sprzątaczki też daje do myślenia. Oddzielną grupę stanowią pytania z cyklu: czy facet powinien oddać się kobiecie, erotyczne rozbieranki, bogate panie, które chcą sexu, biuro matrymonialne dla Polek, no i czym zaciekawić faceta.
    Ludzie szukają odpowiedzi na to, jak się rozchorować i zabić, jak się inteligentnie upić, czym się różni obcy od normalnego człowieka, a nawet: czy ja pójdę na kompromis.
    No i są jeszcze ludzie, którzy wiedzą dokładnie, czego szukają. Dotyczy to personalnie pewnych nicków, np. Szatniary albo Falamenco-night (i pożądanie). Czyż człowiek, który wpisał: flanelka- kadarka- seks, nie szukał konkretów? Nie znalazł tu raczej nic z tajemnic mojej pierzyny ;) .

    Internet jest jak wyrocznia, nie dość, że podpowie, to jeszcze zmusi do wiary w to, co napisane. Większość treści pisanych na blogu przeze mnie w przerwie na herbatę, wyszukiwarki traktują nielicho poważnie. Nie ma sensu manipulować na siłę słowem pisanym, bo wyszukiwarki i tak zinterpretują je, dobierając frazy tak, by zaspokoić gustów szukających.

    Pozostaje tylko sugestia o czym pisać, żeby kogoś zaciekawić, albo rozczarować …

    * Obrazek zastępczy.

  • Moje podwórko So, 3 stycznia 2009 Komentarzy: 7


    Fot. pablobarra

    Miałam odpocząć. Od pisania, od zgiełku tłumu, zanurzyć się w siebie i posłuchać. Ciszy. W ciszy. Na początku myślałam, że to niewykonalne. Gwar świąt, okolicznych wydłużony weekend ‘ów, pociotków i poprawujków, którzy majestatycznie moralizowali zeszłą gawiedź, nie dał się zastanowić nad motorem działania podniosłej chwili. Chwila była w nas samych, że spotkaliśmy się, dążymy do czegoś, chcemy jeszcze być razem. W takich momentach nie ma się czasu dla siebie, ale odpoczęłam, nie w ciszy a śmiesznych utarczkach z najbliższymi. Larum zagłusza własne niedociągnięcia, ambicje i bolączki. Nie zapomniałam o pisaniu, przez chwilę chciałam nie być. Uciec wyjściem awaryjnym.

    Cisza nadeszła niespodziewanie. W lesie. Usłyszałam jak skrada się z pochodnią w dłoni. Parska chrapami konia zaprzężonego do sań. Oświetlonym ogniem twarze milczały w pędzie i wietrze mroźnego powietrza. Nic nie kazały, nie poprawiały, nie prostowały ścieżek. Sama ich obecność napawała nadzieją. Wśród skrzypiących śniegowych płatków, prócz kołatania serca słychać zapach i smak myśl. I właśnie one przeraziły najbardziej. Pobiłam się z nim. Wygrałam. Wychyliłam kieliszek z ostatnią goryczą przeszłego roku. Obrzydlistwo niechlujnie pluje w twarz.

    Dlaczego właściwie ludzie biorą urlopy? By coś zmienić, odbić się od kolejnej ściany i zobaczyć nowy pył gwiaździsty? Rozpoznać siebie w szybie i pośmiać się z własnego cienia? Czy wkroczenie w nowe, umowne cyferki coś zmienia? Na pewno nie jest to nowe narodzenia a nowa ścieżka. Energia z jaką powstaje nowa wedeta wyruszająca na kolejne podboje po imię, sukces, nawet pieniądze. Ale i ona leci tylko do pewnego momentu. Łożysko macierzy po niewczasie wyczerpuje się, jeśli nie znajdzie innego źródła – gaśnie. Nie od razu, zanim skona wyda z siebie garść wierszy, parę opowiadań, dialogów z ludźmi, którzy przejdą na drugą stronę ulicy. Znikną w gęstym lesie myśli ludzkiej. Lubię słowo pisane, łatwiej wyrazić się mi w nim aniżeli ustami.

    Denerwuje mnie pośpiech i tłum, ale nie umiałabym być pustelnikiem. Sięgam po telefon w dzwoniącej głuszy, uciekam w głuchy pokój przed gwarem ulicznym. Trudno wyważyć. Choć tu słowo jest tylko znakiem graficznym, podobnież, jak wiele znaków i umów, które musimy przestrzegać, ono umie nadać myślom potężny ładunek emocjonalny. I na przekór wielu – działa w obie strony i z różnym skutkiem. Lubię ich ciepło i swoją samotnię okraszam muzyką i książkami. Reszta jest najczęściej milczeniem. 

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

styczeń 2009
P W Ś C P S N
« grudnia   lutego »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u