Kiedy ona pozwoli mi odejść, uśmiechnę się spokojnie. Zawieszę niewielki tobołek na ramieniu i pójdę, nie chcąc wracać do wspaniałych wspomnień. Jeszcze jedną nogą będę w jej ciepłym pokoju, a już wprowadzi się nowy gość. On rozłoży się na rozklekotanym szezlongu, jak pies pilnować będzie jej snu… Ona jutro wyjmie stare zdjęcie ze srebrnych ramek i zamieni na świeże – jego; pozbędzie się tych wszystkich rzeczy, które przypominają jej starego chłopaka. Niedużo tego, ale zawadza stara pocztówka, poduszka z rozbrajającym pyszczkiem kota. Najbardziej szkoda będzie fioletowego ziela przymocowanego do gitary. Tak zgrabnie komponuje się z układanymi wspólnie słowami i nutami. I tej muszelki na dnie ciężkiej butelki z piaskiem, która miała przynieść szczęście. Nie mnie – jej. I zostawionych przypadkiem rad, złości i łez. Nie wyrzuci ich od razu, zalegają niewidocznie półki, wiec odkurzy je przypadkiem, kiedy on zapragnie prawdy. Wtedy strzepnie wspomnienia i śmiejąc się zapomni. Będzie znów jak niezapisana kartka papieru, czkająca na delikatny dotyk stalówki z czerwonym atramentem.
Pamiętam jak mnie przygarnęła. Wiedziałem od początku, że wyrzuci, kiedy nie będę już potrzebny. Wszystkie tak robią. Nie, nie zabronię jej wspominać mnie dobrze. Niech wspomina, ale ja już nie będę miał wpływu na jej decyzje, nie moje gusta kształtować będą jej bibliotekę, nie moje ucho proponować muzykę, ani obraz… I nie moje łzy będą gładziły po policzkach. Ona też, jak wiele przed nią, mówiła, że tylko ja potrafię płakać z kobietą. To bardzo ważne, powtarzała. Wyleczę się ze śpiesznych złudzeń, nie wyszedłszy nawet za próg jej domu.

Komentarzy: 13 do wpisu "Dobre wspomnienia"
Znajomość przez okno?
Te są najmniej absorbujące-wystarczy zamknąć okno, ale też najbardziej wymagające.Chcą Cię całą. Z przecinkami,kropkami i całym tym stylistycznym bałaganem, którego nie sposób ominąć.
A muzyka cię zjada. Miała być tylko twoja.Okazuje się, że życzeniowe myślenie, tylko życzeniem pozostaje…Dobrego dnia Kadarko. Jeśli mamy być tylko wspomnieniem, bądźmy tym dobrym…
Kasiu, okna? Myślałam o podłogach
. Ale znam temat, nie jestem w oknach ani stylistyczna, ni ortograficzna, brzydko powiedzieć też umiem. Niezależnie od rozmówcy; skończyły się czasy “dobrego wiecznego wrażenia”.
. Ale Ty nie jesteś mężczyzną. Nie odchodź jeszcze wspomnieniem.
.
Muzyka i obraz jest dla mnie wielkim odetchnięciem i oderwaniem się od rzeczywistości. Podobnie jak blog.
Jeśli mamy coś wspominać, to wspominajmy dobrze
Dobrego
Kadarko jaka uczta dla uszu i smutek dla serca…
Jak klepsydra. Można odwrócić strony. On odszedł, Ona została, Ona odeszła, On został… W sumie to niby to samo, czy zostajesz czy odchodzisz. I jedno i drugie smutne. Tylko wyznanie takie jakby to było bierne godzenie z losem, zarzut, pretensja. Do siebie? A może fatalizm: jeśli założysz, że to tak się skończy, to rzucasz wyzwanie losowi, i jak się spełnia, nie walczysz. Odchodzisz. Bierność. Brak walki. To defekt.
Chyba to mnie najbardziej uderzyło.
Rezygnacja ze szczęścia? Pewnie też. Może niepotrzebna, a może na życzenie.
Dzięki za refleksję :*
K.
Nie potrafię pisać śmiesznie. Nawet jak się śmieję, kłamię.
Wszystko jedno czy to on odszedł czy ona, najważniejsze ile wynieśli ze związku i jak ich doświadczenia wpłyną na ciąg dalszy. Najgorsze jest być ciągle niezapisaną kartką, choć pomiętą, ale pustą, bez wdrukowanego życiorysu…
To efekt owego fatalizmu; walka jest, ale efekty opłakane. Ile można walczyć bezsensownie? Czasem mam ochotę pokląć, ale to niczego nie załatwi. Stąd leją się na papier mało pogodne notki. Ile taki okres przejściowy może trwać?
Oj te rozstania… zawsze smutne. Ale czemu podmiot liryczny nie wyciąga wniosków z poprzednich doświadczeń? Jeśli każda po kolei go wyrzuca, to coś jest nie tak
Podmiotowi lirycznemu, jako tej istocie pośredniej, nie kobiecie, nie mężczyźnie, trudno czasem pozbierać świat do kupy. Plącze się między związkami damsko-męskimi i opisuje strasznie zdenerwowany na rzeczywistość. Muszę go zmobilizować do czegoś weselszego, inaczej zacznie bluzgać niemerytorycznie
.
Hahaha, wiesz co? Może to mu przyniesie ulgę? I może zamiast się złościć przejmie wreszcie ster i następna go nie wykopie?
Mówi, że weźmie się za sobie. Ja dłużej jego posępności nie zniosę. Następna notka ma być conajmniej nieutralna!
Kadarka: To “nIeutralna” to zamierzone, czy tylko literówka?
:*
Jak literówka, to szkoda, trudno.
Ale jeżeli zamierzone, to strasznie mi się podoba: dwa w jednym.
Cudo-perełka
K.
Zaprzeczyłam sama sobie? Literówka widać na czasie jeśli komuś przypadła do gustu…
. Zostawię nietkniętą, skoro znalazła w Tobie upodobanie :*
bywa tak w życiu, on, ona odchodzi
mnie by było ciężko wykopać jak to się mówi
pewnie bym cierpiała i gniła w takim związku
pozdrawiam Cię Kadarko i Twoich gości
pieknie napisane… i zadziwiajaco dojrzala akceptacja stanu rzeczy… skoro tak wlasnie ma byc- niech bedzie
Donwinko, jak to się mówi – lepszy swój wróg niż cudzy. Ehh… lenistwo, a narzekania lenistwo już się nie chwyta. Odpozdrawiam za Wszystkich
.
Witaj Wietrze! Jeśli nawarstwiło się tak wiele złego aż nie chcę się o tym pamiętać, a zachować jakieś dobre chwile, to nic nie zostaje, tylko odejść. Rezygnacja z walki, bo juz nie ma o co walczyć…