
stremel
Czy można mieć miłość? Gdyby miało to być możliwe, wówczas miłość powinna być substancją, rzeczą, którą można mieć, posiadać, którą można owładnąć. Prawda jest jednak taka, że nie istnieje rzecz zwana “miłością”. “Miłość” ogólnie rozumiana jest abstrakcją, rodzajem bogini, z którą kłopot polega na tym, że nikt jej jeszcze nigdy nie widział. W rzeczywistości istnieje tylko akt kochania. Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reagowanie, afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę. Kochać oznacza powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktywność. Jest to proces samoodnawiający się i samonapędzający.
- Erich Fromm
Ile miłości można kupić za garść złotych monet?
Na chwilkę, zatracić się w kłamstwie, że ktoś czeka do późna z gorącą herbatą.
Wygląda ze światłem nocnej lampki.
Napali w piecu byś nie musiał marznąć pod kołdrą.
Poda ciepły termofor zimnym stopom i opowie niekiepski kawał.
Ile trzeba monet, aby zobaczyć fałsz.
Widzieć w oczach nieznajomego najgłębsze uznanie, świadomość twoich pragnień i potrzeb.
Na chwilkę móc to wykorzystać i odwzajemnić, bezinteresownie.
Perpetuum mobile wciąż krąży miedzy dawcami a biorcami. Na kogo wypadnie?
Gdyby istniały złota miłości, nie skomlelibyśmy dziś u JEJ wrót.

Komentarzy: 30 do wpisu "Czy można mieć miłość?"
Marzenia. A czasem się zdarzają, Ale to już przecież dawno wiadomo, a Boy tylko zwerbalizował (a że zawęził do fizyczności przeżycia, nie ma to znaczenia, bo z tym nieuchwytnym tak samo jest) “Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.
A co powiesz, kiedy wszystko to o czym piszesz dostarczasz, podajesz na talerzu i jeszcze się łasisz, i nic? Zero reakcji. Ból większy niż miłość…
Ale teraz nie czas na takie smutki, Kadaarko…
Radujmy się, dzieci pewnie doczekać już nie mogą pierwszej wigilijnej gwiazdki.
Uściski :*
Erich Fromm jest wielkim autorytetem, ale ciut przewrotny to pan
Miłość, jak wszystkie uczucia i emocje, jest niematerialna, więc “mieć” jej nie można. Ale tylko w znaczeniu materialnym.

Rozumiem, że “złoto” jest miarą czegoś co jest najcenniejsze? No ale znowu niematerialne mierzymy miarą materialnego. A niematerialną miarą niematerialnej miłości byłoby… kłamstwo i fałsz. Trudno jest mieć a jeszcze trudniej zdefiniować pewne sprawy. Ale warto
Kadarko, do kupy z panem Frommem, jesteście podwójnie przewrotni
Energie rzeczywiście nie giną w przyrodzie. Fakt, że to perpetuum mobile.
Kris
Miłość, jak gwiazdka z nieba, nie wiadomo kiedy na nas spadnie i jak długo będzie się żarzyć w sercu.
Uczcie miłości zawiera w sobie sporo składowych. Ułaskawienie paru z nich nie gwarantuje zakochania, oddania, zaufania drugiej osoby. Staranie się o nią to dopiero początek drogi. Miłość ewoluuje, nabiera kolejnych cech w fazach życia we dwoje. Niektórych z nich nie można przeskoczyć i w trudnych chwilach najczęściej gaśnie.
Istnieje złoto, które zatrzyma miłość – na chwilkę i nie będzie ona prawdziwa. To kłamstwo.
Mag, pan Fromm przypadł mi do gustu, a przede wszystkim jego symboliczna interpretacja bajek (ciągnie mnie do dalekiej przeszłości).
Masz rację, nie można mieć miłości, ale można przy niej być. Starać się i czuwać, by nie znikła. Z kolei człowiek, to taka logiczna istota, która chce wszystko zwarzyć i zmierzyć. Na początku jest euforia, nowość, energia uczucia, później wkrada się właśnie ten materializm. Żeby być trzeba też coś mieć – dom, pracę… Można się kłócić, że prawdziwa miłość nie potrzebuje oprawy, ale jeśli miłość tworzy – parę ludzi, dzieci, wiec pierwiastek materialny jest niezbędny by trwała.
Na początku jest samonapędzającym się mechanizmem, potem trzeba jej pomóc. Nic nie gwarantuje jej stałości.
Pozdrawaim :*
Wszystkie słowa o miłości są albo zbyt banalne albo zbyt przewrotne… trudno opisać uczucie, każdy czuje inaczej. Nie można też chyba zbytnio wybiegać do przodu, bo tak wszystko co materialne można stracić w jednej chwili jak równierz i kogoś kogo kochamy, prościej jest być dla siebie tu i teraz okazywać sobie miłość w codzienności na każdym kroku bo nieznamy jutra… Ale się rozpisałem jak nigdy
Pozdrawiam i Wesołych Pogodnych pełnych miłości świąt życzę.
Niech świąteczne życzenia mają moc spełnienia,
te całkiem błahe i te ważne,
te dostojne i te ciut niepoważne,
niech się spełnią.
Marzeń o które warto walczyć,
wartości którymi warto się dzielić,
przyjaciół z którymi warto być
i nadziei, bez której nie da się żyć.
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
i Szczęśliwego Nowego Roku.
Zgadzam się, Kadarko. Zgadzam się z tym, co mówisz o miłości i z tym o panu Frommie
Jeszcze jeden pan, za którym przepadam związany z światem bajek, to niejaki Carl Gustav Jung.
A tymczasem serdecznie ściskam, świątecznie i poświątecznie i noworocznie. Na dobre życzenia i ciepło czas jest zawsze dobry
Zezyrok
.
Odmian miłości jest bardzo wiele. Jeśli jej twarz byłby zawsze taka sama, zapewne znudziłby się piewcom, a o ile uboższa były nasza literatura! A my, zwykli, porzucilibyśmy się na niesnaski i krucjaty. Bo to chyba z miłości rodzi się wszelka emocja, chęć tworzenia, żeby nie powiedzieć – przetrwania gatunku
Niech miłość będzie z Tobą, w czas świąteczny, noworoczny i dużo, dużo dalej. W spokoju i wytrwałości.
Dziękuję, Donwinko. Nie umiem składać rymów na zawołanie, ale szczerze – wspaniałych Świąt, lepszego Nowego Roku. W nich nowych inspiracji dla zdjęć i wpisów. Dobrego i spokojnego.
Mag, dodałabym jeszcze L. Françoisa i E.E. Schmitta. Jest ich jeszcze wielu, ale albo zapomniałam, albo nie czytałam
.
Ja też ściskam znad przygotowań
. Zdrowia i miłości!
milosci nie da sie kupic. jesli ktos ja ma w sobie, to czy za cene jakas czy bez, i tak nia obdarowuje.kwestia wychowania a raczej uzaleznienia. mozna jednak nauczyc sie kunsztu aktorskiego i mozna ja zagrac i na niby kochac. chyba milosc nie istnieje. to co tu widze to tylko poczucie obowiazku-nic poza tym. kwestia zobowiazania. tylko potrzeba wyciska lzy i pozwala z wdziecznosci kochac-no chyba, ze ktos jest zapyzialy i zatopiony w proznosci i pieniadzach-fju fju oj mozna tu duzo gadac.
pozdrawiam z wygnanowa…
Wszystko można, Orchi, ale na dłuższą metę okłamujemy siebie sami, męczymy się ze sobą. Cena wysoka i pytanie: dlaczego? Z obowiązku? Z wdzięczności, że ktoś dał nam życie, a teraz zawadza? Przykre to, ale chyba na tym opiera się świat – na własnych potrzebach i ich zaspokajaniu. A obowiązki? Można zrzucić na kogoś innego, zwłaszcza kiedy ma się kasę…
Trzymaj się ciepło i wracaj szybko :*
Też E.Fromm:
“Niedojrzała miłość mówi: Kocham Cię, ponieważ Cię potrzebuję. Dojrzała miłość powiada: Potrzebuję Cię, ponieważ Cię kocham.”
Te słowa z pewnością nie wyczerpują tematu..i całe szczęście.
Czym byłaby miłość, gdybyśmy mogli ją zważyć, wymierzyć, opisać..? Dołączyć etykietę? To już tylko pozostałoby skalkulować cenę za ten “towar”.
Pan Fromm to ciekawy, wielowymiarowy człowiek. Zaskoczyło mnie parę rzeczy jakie o nim przeczytałam. Z wieloma się zgadzam, ale nie wszystkie rozumiem, inaczej je widzę. Wiele pisał o miłości, ale jeszcze nikt tematu nie wyczerpał, bo ilu ludzi, tyle przygód i perypetii miłosnych. Miłości nie da się uchwycić, zamknąć w klatce, zdefiniować w kodzie. A każdy chce to zrobić.
Chyba pogłębię powierzchowną znajomość z Tym panem.
Pozdrawiam.
To masz trochę do czytania
. Może i ja w końcu przeczytam do końca jakąś ksiażkę
.
Pozdrawiam.
Coś tam liznęłam w okresie młodzieńczych poszukiwań..Tylko, że wtedy niewiele wiedziałam o życiu, więc i odbiór był inny.
Teraz troszkę wydoroślałam.(Co wcale nie oznacza ,że zrozumiem więcej.)
Zrozumiesz, masz pogląd na pewne “dorosłe” sprawy. Nie lubię zmuszać się do czytania czegoś, co mi ewidentnie nie pasuje. Rzucam, nawet jak książka jest szczególnie polecana.
Kadarko, mam podobnie.
Czasami próbuję wracać, bo sumienie mnie kąsa, ale najczęściej daję za wygraną. No, przecież nie muszę wszystkiego wiedzieć?!
Czytanie ma być przyjemnością, czyż nie?
Pana F. zostawię sobie na lepszy moment – jak mi przestanie huczeć w głowie i wyczołgam się spod kołdry..
A wszyscy tak mi życzyli zdrowia w Nowym Roku..:)
Łamatko, choraś?!
.
.
Wstrzymam się z jakimikolwiek życzeniami, bo zapeszę
Czytanie na siłę przypomina mi lektury szkolne. Nie znosiłam ich. Za to czytałam do 4 nad ranem norweskie sagi i J. Chmielewską. Nic poważnego. Może trochę zmądrzałam na starość
Podsunęłaś mi pomysł na notkę – symboliczne przedstawienie bajki o Czerwonym Kapturku E. Fromma
. Tak do kołdry i poduszki
Dzięki za intencje, słowa niepotrzebne.
Już mi lepiej na wspomnienie moich nocy z książką
i latarką pod kołdrą. A Chmielewska chyba dzisiaj byłaby w sam raz. Poszukam na półkach, pewnie coś znajdę.
Zamiast “Pana Tadeusza” pochłaniałam wszelakie pozycje związane z martyrologią – stąd ta latarka. Rodzice reagowali alergią na każdą okładkę z drutem kolczastym albo pasiakiem. Teraz ich rozumiem , ale wtedy byłam zła (kłopoty z kupnem baterii):)
Z przyjemnością przeczytam Twoją nową notkę.
SZCZERZE pozdrawiam.
Z Chmielewskiej i młodszych lat przypomina mi się “Krokodyl z kraju Karoliny” (pierwsze miejsce!), “Wszystko czerwone”, “Skarby”. Do któregoś roku miałam przeczytany jej cały dorobek.
.
I pewnym czasie i ja zaczęłam zajmować się holokaustem i martyrologią. Było to jeszcze przez szkolnym “Innym światem” (lektura, a jaka ciekawa), opowiadaniami Hłaski, kiedy przerobiłam Grzesiuka… Zaczęło się od “Zbrodni i kary” – na złość sobie zjadłam tą dłużyznę
Latarkę pozdrawiam, podarowała mi okulary…
P.Chmielewska przeczytana do “Książki poniekąd kucharskiej”, teraz wyszperałam “Harpie”, zaraz sobie poczytam:) Nie umiem się zdecydować na ulubioną. “Zbrodnia i..” tak ok. 3/4 opasłego tomiska.
“Trylogia”- nawet z przyjemnością(?!)
Później J.Jones;O.Wilde;J.Steinbeck;E.A.Poe.
Czasy W.Whartona z ulubionym “Tatą”.
Dużo różności, mniej lub bardziej poważnych, zgodnie z zasadą- ma sprawiać frajdę. Żaden konkretny kierunek, trochę prozy, troszkę poezji. Lekki bałagan, tak jak w mojej “łepetynie”:)
A,właśnie..Mogę się zdublować, bo “zjadło” mi pierwszy komentarz.
Widzę, że błądziłyśmy po zupełnie innych tytułach, a potem i po autorach
. W. Whartona udało mi się przeczytać do końca tylko jedną książkę(z wielkim sentymentem wrócę do “Spóźnionych kochanków”). Jaki ja mam bałagan w różnorodności czytanych treści, to lepiej przemilczę. Jeszcze wyszukiwarki zrobią z tego kogiel mogiel
.
“Spóźnieni kochankowie”- to następna pozycja w dziale “ulubione” Whartona. Inni autorzy, inne tytuły..A jednak bardzo miło mi się z Tobą rozmawia. Dziękuję za poświęcony czas i uwagę.
Moja skorupka zaczyna się kruszyć i to nie dzięki kopniakowi:)
Przypomniał mi się fragment książki , który ( w pewnym stopniu) łączy się z moim ostatnim wpisem:
“…i wydało mu się wtedy, że każdy człowiek zawsze szuka samego siebie – w barach, w pociągach, w biurach, w lustrach, w miłości, zwłaszcza w miłości – szuka w każdym innym człowieku własnego “ja”, które gdzieś jest. Miłość nie polega na tym, by tylko siebie dawać, ale by siebie odnaleźć, by siebie opisać…Bo jedyną cząstką człowieka, którą on sam może namacać czy zrozumieć, jest ta, którą w sobie poznaje. I zawsze poszukuje sposobu wyrwania się ze swej zamkniętej, pszczelej komórki i przedostania się do innych hermetycznych komórek, z którymi jest połączony w tym plastrze miodu.”
J.Jones
Będę odwiedzać, pozdrawiam:)
Myślę, że należy wyważyć ilość kopniaków i buziaków. Każdemu należy się to i to, ale niektórzy potrzebują więcej kopniaków, żeby w końcu wziąć się do roboty (np. ja
).
Motyw poszukiwania własnej tożsamości to temat rzeka; przewija się niemal w każdym wytworze literackim, obrazie, muzyce… Kiedy w końcu człowiekowi zdaje się, że odnalazł tożsamość zaczyna dostrzegać, że jest sam. Może dlatego, że każdy z nas jest inny? Zaczyna szukać ludzi podobnych sobie, wbrew swojemu domniemanemu indywidualizmowi, naśladuje. Nie możemy być sami, bo zwariujemy, musimy przeglądać się w lustrach oczu drugich. Ci, co nas kochają wiedzą, że jesteśmy jedyną, niepowtarzalną dla nich osobą.
Dzięki za cytat. Pozdrawiam
Oby tych kochających nas – nigdy nie zabrakło.
Czego Tobie, sobie i innym życzę:)
Dodałabym – obyśmy umieli kochać szczerze i prawdziwie. To trudne…
Dzięki
Bardzo trudne, ale nie niemożliwe. A nasze starania podnoszą tylko wartość takiego uczucia.
Życzę Ci cieplutkiej nocy.
Trudne, prawda. Można wiele mówić, deklatować się, o wiele trudniej zrobić…
.
Dzięki, ja Tobie wieczorku piątkowego – dobrego. Nie ma co marnować weekend’ów w karnawale