
Pamiętasz jak Achmatowa pytała, co ma po sobie zostawić? Cień? A po co cień tobie?
Mnie? Cienie nie są dla żyjących.
Ale widziałaś go dzisiaj. Jak myłaś okna, w szybie okiennej! Cień twój, szare odbicie całkiem zgrabne. Przyglądałaś się mu długo, z niedowierzaniem, że można komuś ukraść cień, chwilkę, obraz kwiatu, kadr z mignięcia aparatu.
Szyba ma tę przewagę, że nie oddaje pełni kolorów, tworzy rys ogólny. Wydawałam się sobie ładniejsza. Lubię swoje narcystyczne spojrzenie i zamgloną prawdę. A raczej czyste kłamstwo o zmęczeniu, zmarszczkach i nerwach. Szyba kokietuje uroczo.
Nazwij to po imieniu – kradniesz! Chwile przyjemności w samouwielbieniu i część życia paprotki, którą utrwaliłaś na obrazie. Zamknęłaś ją w ramach, podpisałaś swoim nazwiskiem. To kłamstwo! Mam namacalny dowód!
Jak według ciebie miałam podpisać? Paprotka? Wszystkie gatunki paproci są już dawno namalowane bądź sfotografowane, zatytułowane i zautoryzowane. Nic nie da się więcej. Tak jak nic nie rodzi się z próżni. Większość podstaw wymyślono już dawno, wszelkie teorie są tylko powieleniem przeszłych, tylko nieliczni nadają im nieznaczny poler i chwilową świeżość.
Dorosły człowiek umie wyselekcjonować dla siebie treści, na które go stać, które rozumie, reszta jest zbędnym dodatkiem. Musi jednak poruszać się miedzy zapisanymi myślami wielkich, mądrych a nawet błaznów. Nikt nas nie kształcił w przedmiocie „do towarzystwa”, wbijając tysiące cytatów, kilometry książek wraz z ich autorami. Czy ktoś robi to dziś dla przyjemności, czy jak te panie w wielkich krynolinach, by złapać męża, żonę, zalśnić w towarzystwie?
Masz do mnie pretensję, że powieliłam nerecznicę? Podobnie mogłabym mieć pretensję do rodziców o powielenie siebie samych, co ciągnęłoby się wstecz do zarania dziejów. Jakim prawem? Prawem niebanalnego spojrzenia na myśli, słowa a nawet kody innych? Idąc dalej, ktoś mi to prawo jednak dał obdarzając umysłem i wolą a nawet chęcią myślenia. Odbierzcie mi wzrok i dłonie a nie skopiuje żadnej materii, i zdolność abstrakcyjnego myślenia a nie pomyślę o geometrii mojej twarzy w szybie okiennej.
Nasz świat jest tylko popłuczynami innego świata. Nie ukryjesz, że jesteś czyjąś kopią. Podpisując się imieniem i nazwiskiem nie zapominaj, kto wmyślił pismo, kto papier… Nie wiesz? Dlaczego więc używasz nie pomyślawszy, chociaż, że nie twoje?! Nie zasłaniaj się cieniem własnych myśli, je także ktoś już pomyślał.

Komentarzy: 12 do wpisu "Cienie naszych myśli"
Do kogo piszesz?
W kwestii formalnej (oczywiście taki mądry nie jestem, więc zaintrygowany wygooglowałem) to nie narecznica, a, Kadaarko, nerecznica. Pikuś. Powielany błąd drukarski.
Gdybyś miała rację, nie byłoby niczego. Nawet tej szyby, która zmiękczając odbicie, czyni Cię kimś wyjątkowym. Nie myślisz czasem, że jednak jesteśmy wyjątkowi. Jeśli już nie dlatego, że prawdowpodobieństwo powstania czegoś idealnie takiego samego jest nieskończenie małe, ale dlatego, że nasze codzienne, żmudne i mało ciekawe myśli mają w sobie tę siłę JA. Nie ty, nie on, nie ona. To Ty siebie widzisz, Ty siebie kreujesz, Ty siebie czujesz, Ty siebie myślisz.
I nie ma jeszcze takiej myśli na świecie.
Tak jak nie ma drugiej takie chwili, w której napiszę zaraz, tylko dla Ciebie, dwukropek i gwiazdkę. O tak :*
Piszę do siebie, do odbicia w lustrze wody z pianą przy myciu szyby
. Ale nie o sobie.
Błąd już poprawiłam. Chodziło mi o konkretny gatunek paproci.
Właściwie masz rację, jeśli brać pod uwagę indywidualizm każdego człowieka. Matryca naszego kodu musiała jednak na czymś się wzorować popełniając nas. Kradzież? Ale bez tego nie istniałby nasz świat.
– znaki, które mają przetransferować nasze emocje
. Warunek porozumienia – muszą kierować nami podobne emocje i myśli.
Właściwie, kto może stwierdzić poprawność naszych myśli, skoro ich niejednokrotnie nie ujawniamy; czy odbiorca będzie kompetentnym sędzią? Indywidualizm często podszyty jest strachem banalności naszych myśli. Oczywiste jest, że konkrety czas, w którym załamanie światła łodygi paproci pod odpowiednim kątem nigdy się nie powtórzy. Prawo życia dało nam możliwość plagium tej chwili.
Brnę w paradoks, bo cała twórczość człowieka jest wielokrotnie powielana a dopisywane są tylko kolejne wersy. Zatem pisząc każde słowo powinnam zaznaczyć się do jego autora. Nonsens, bo go nie znam. Nie jestem świadoma z cytatów wplecionych w język.
Wszystko rozbija się o sprawy faktyczne; zgonie z prawdą i prawem nie musimy wysilać się nad podaniem źródła idei, odkryć, zasad działania… ale sposoby ich wyjaśniania i przedstawiania. Ale popadam chyba w oczywistość.
Kris, ja jestem pewna, że już ktoś pomyślał tak, jak ja. Ciekawe jaki informatyk wymyślił – :*, albo
Dlatego wielokrotnie zastanawiałam się, czy aby nie kradnę słów, bo czasem mam wrażenie, że gdzie już to, co napisałam, widziałam…
Nie mam wątpliwości, że ja to ja a nie mój cień. Mój podpis to mój podpis, używam tylko liter wymyślonych na użytek ludzi. Posługuję się nimi.
Wdzięk, lekkość i głębia, choć niby zamazana jak cień na szybie. Wspaniała symbolika, prosta a przecież nie prościutka. Prawdziwa, czysta przyjemność czytania i wyobrażania sobie, co kryją te obrazy
Ale jakżeż piękny jest ten tekst. Ile poezji w tej myśli. Jestem zaczarowana
Kasiu, mną takie myśli targają od niedawna. Ale powielanie słów, myśli, wydaje się normą, wychowaliśmy się na tej samej matrycy. Różnicą były tylko warunki
.
Mag
. Jest jak bajka; cień nie istnieje beze mnie, tej bajki najprawdopodobniej też nikt by nie napisał w takiej formie. Mam nadzieję, że ktoś zobaczył w niej siebie, pomimo, że inaczej myśli. Jest b. osobista.
.
W kwestii cienia mogłabym rozgadać się do rana. Mój kocha mnie o każdej porze świetlnej, ale nie myśli jak ja
Dzięki
Kadaarko, aż mi głupio: otóż miałaś rację nArecznica!!! Błąd drukarski to rzeczywiście historia tej nazwy: kiedyś ktoś w podręczniku zrobił błąd i z nErecznicy zrobił nArecznicę. I tak juz zostało i przyjęło się. O takim błędzie pisałem. Sorry.
Mówiłem Ci, że potrafisz napisać pięknie. No i masz. Ale dalej będę trwał przy swoim, że – nawet jeżeli myśl, słowo, czynność- pojawiło się wcześniej, i nawet dokładnie takie samo, to i tak nie jest to samo. Jeżeli nie masz świadomości, że coś powtarzasz to to nie jest plagiat.
Czy sądzisz, że tworząc swój własny język, byłabyś bliżej oryginalności? Przymierza z absolutem? A pojęcia, zjawiska? Jakimikolwiek słowami je opiszesz, będą te same, lub przynajmniej podobne do siebie.
Nie. Ruch na poziomie mikroatomowej fizyki, molekuł itp nie pozwala na tworzenie tego samego. A mnogość tych drobin jest tak niewyobrażalnie wielka, że to samo nigdy nie jest takie samo.
K.
Kris, kiedy to było, nie za moich szkolnych czasów. Że też chciało Ci się grzebać w szczegółach
.
Nie będę odbierać Ci prawdy, ale mam wątpliwości, co do naszej autentyczności. Po prostu ktoś tam przed mami był i wymyślił idee, słowa, konkrety. Masz rację, nawet powielanie nie będzie nigdy takie samo, bo podrobiła go inna osoba
.
Tworząc własny styl, klimat, język, etc., na pewno nie byłabym rozumiana. Może wyszydzona i zapomniana? Może po wielu latach odkopana i zrozumiana? W ostatnim przypadku byłoby za późno na dalszy dialog i rozwój. Jaki jest sens w samotności i braku porozumienia? Wieczne umartwianie się? Odstawanie od tłumu? Ale takich też jest wielu. Widocznie cząsteczki tych ludzi leżały w podobnym tłumie
.
Kadarka, robisz się filozoficznie sentymentalna. Nie o tym było. A jak rozszerzasz, to powielanie (pozorne) z samotnością już na pewno się nie zgadza. W zespół zespół itd
Każdy z nas żyje w swoim świecie ukształtowanym przez przeżycia, emocje, doznania, marzenia. Z tego rodzimy swoje JA. I jest ono niepowtarzalne. Gdzieś wyczytałem, że wielkie odkrycia brały się stąd, że odkrywca nie wiedział, że wszyscy święci i uczeni uznali, że to jest niemożliwe.
Tak samo z tworzeniem prze Ciebie, Magentę, mnie.
Nie masz racji. Jesteś,. Jesteś indywiduum. Niepowtarzalne.
A to dla Ciebie – przykłąd stworzonego sztucznego języka. A jaki ładny, prawda?
http://mp3-store.pl/mp3,era_-_ameno,cWEyaWpodGdJYw==.html
Powiedzmy zatem AMEN temu tematowi . Na wszelki wypadek, by Tobie sentyment się nie udzielił
. Brnę we wnioski których nie mogę ułożyć w zdania.
Dzięki za piosenkę. Przytoczę wiersz, który może nie odzwierciedla treści mojej notki, ale niektóre wersy wyrwane z kontekstu dosłownie ujmują jej „ducha”.
Cinque
Sam wiesz przecież, że nie będę sławić
Dnia spotkania, gorzkiego żałobnie.
Co ci mam na pamiątkę zostawić?
Może cień mój? A po cóż cień tobie?
Dedykację spalonej dramy?
Nawet popiół z niej się nie ostał.
Albo może ten, co wyszedł z ramy,
Noworoczny okrutny portret?
Albo ledwie, ledwie dosłyszalne
Podzwanianie węgli w okna smudze?
Albo słowa niedopowiedziane
Przez znajomych o miłości cudzej.
Anna Achmatowa
Haha!!! To eleganckie zamykanie buzi!! !
))))))))
Nie dam się tak łatwo, ale na razie te dywagacje opuszczę.
Chamstwo nigdy nie było moją mocną stroną
. Myślę, że na razie powiedzieliśmy dużo w temacie. Nie wszystko, bo się nie da i mamy nieco odmienne zdania.
Napisałeś – “Gdzieś wyczytałem, że wielkie odkrycia brały się stąd, że odkrywca nie wiedział, że wszyscy święci i uczeni uznali, że to jest niemożliwe.”
.
A ja twierdzę, że odkrywcy musieli bazować już na czymś, by iść dalej, ciężko jednak im było znaleźć autora podwalin, może w ogóle nie szukali? Wszelkie zasługi przypisane są więc im. Coś na zasadzie – nie byłeś dość sprytny i odważny, aby pokazać swój pomysł, teorię, więc cię ubiegłem. Zdaję sobie sprawę, że istnieje wiele wynalazków, myśli, których twórcy zanikli w dziejach historii, doszukiwanie się źródła prowadzi do absurdu. Gdybyśmy tak chcieli dociekać projektanta takiej np. sukienki, okazałoby się, że najpierw ktoś z 2 szmat zaprojektował osłonę klatki piersiowej, ktoś inny wydłużył je, a następy zaprojektował rękawy z rurek. W odległych czasach było niemożliwe, by kobiety nosiły krótkie bluzeczki