
Dlaczego łańcuszki, spam i ankiety trafiają do mnie tak często? Nigdy nie jestem na nie przygotowania, bo jak można zawsze nosić gotowość na wywołanie do tablicy? Kris wywołał skutecznie
.
1. O jakiej porze dnia czytasz jak najchętniej?
Kiedy mam czas. Pora dnia i nocy przeróżna.
2. Gdzie czytasz?
W łóżku, wygięta czy też rozłożona w różne pozycje. W pociągu, autobusie, na przystanku i w lekarskiej poczekalni, także w szpitalu… Jeśli tylko nie mam nic na uszach.
3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?
Bywa tak, bywa siak i na opak.
4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Wszelakie, które mogę ugryźć.
5. Jaką książkę ostatnio kupiłeś?
Kupuje książki hurtowo, a potem ich nie czytam, albo czytam wybiórczo. Zawsze wracam do nich po pół lub roku. Najczęściej są to książki, których nie sposób przeczytać od razu i w całości, a powroty do nich, niekoniecznie chronologiczne, następują w miarę potrzeby ewoluowania mej dojrzałości. Np. „Atrybucje” F. Försterling, „Umysł” D. Casacuberta…
6. Co czytałeś ostatnio?
Czytam wszystko na raz, stąd chaos głowie. „Podróże Hektora” F. Lelord, „Świat bez kobiet” A. Graff, „Szczelina” Doris Lessing, „Orientalista” Tom Reiss, „Strach” J.T. Gross.
7. Co czytasz aktualnie?
„Przypadek Adolfa H.” E.E. Schmitt, „Egipcjanki” C. Jacq, ”51 zabaw (z) rzeczami” R. Droit.
8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?
Zakładam oczywiście książki zakładkami darowanymi przy zakupie książek i przyborów piśmienniczych
. Wiadomej jakości i kolorystyki
. Rogi ośle także preferuję, jeśli mam zamiar wrócić do ciekawego fragmentu.
9. Co sądzisz o książkach do słuchania?
Nieoceniona przysługa dla leniwców. Korzystam przy zmywaniu naczyń i prasowaniu, miast muzyki z radia. Jak najbardziej jestem za książkami w tej formie, które zawierają materiały do uczenia się. Mimochodem łatwiej wtłoczyć konieczne treści. Pomijam tu wzrokowców.
10. Co sądzisz o e-bookach?
Nie czytam. Wystarczy mi wiedza wyniesiona interaktywnie (nie za każdym razem
) ze stron WWW. Szkoda oczu…
Miejsce na uwagi (dodane przeze mnie):
Nie cierpię łańcuszków, ankiet również. Jeśli do łańcuszków ustosunkowałam już kiedyś, to wypełnianie ankiet niesie ze sobą niejednokrotnie zacny cel. Chociażby pomóc biednemu studentowi popchnąć swoją mgr. Czemu służyć ma powyższa? Lepszemu poznaniu się nawzajem, pochwaleniu, pośmianiu z samego siebie? To ostatnie robię zawsze, kiedy ktoś mnie prosi o wypełnienie ankiety, a że nie chce wyjść na buca (nie w sensie regionalizmu krakowskiego), więc wypełniam!
Wywołuję do odpowiedzi Orchideę, L. Amicus’a, Stefana, Magentę i Paulę. Wydają mi się przygotowani.
Wystarczy, że dwoje z Was przejmie pałeczkę, inaczej trafi mnie wszelka cholera.
Komentarze: 25
Twoja odpowiedź
Bio
Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.
Podglądam
- Alternatywna sfora
- Analfabeta
- Anaste
- Ate
- Ćwiczenie pamięci
- Garść drobnych
- Góralska prawda
- Jakub Sosnowski – teksty i fotografie
- Jokker & Co.
- Lelevina
- Magenta
- Nieboskłon
- Pamiętnik Pauli
- Sadoq odnaleziony
- Ślepa Temida
- Smutne Oczy
- Świat w miniaturze
- Tamirian
- Uroczyska i znaleziska
- Zakrętka
- Zamyślenie
- Życiem po łapkach

Trafiony, Zatopiony.
)
Dzięki.
Też nie lubię. A na dokładkę mam tę wadę, że czytanie – wydaje mi sie wbrew wszystkim naookoło – nie jest moją namiętnością. Żeby nie powiedzieć, nieomal nie lubię.
A ankiet i łańcuszów też. Ale jak Samosia prosi…
Pozdrawiam
Kris, nie lubię czytać i pisać czegoś, co “muszę”.
, utopiona w łyżce zupy
.
Owczym pędem, zapędzona w kozi róg siedzę w oślej ławce
Też nie przepadam za łańcuszkami, ale skoro posiadam dział zabawy blogowe, to czemu nie rozpisać tego.
[...] jest niczym innym, jak nośnikiem myśli, które są żródlem wszelkiego ludzkiego czynu. No cóż Kadarko, ruszyłaś mnie i wpisałam coś na swym powoli zakurzonym blogu. [...]
Ha! I Ciebie dopadło Kaadarko
)
)
Jakby co, to ja niewinny
Paulo, a ja w końcu potańczę w cybertańcu
.
Orchi, od czasu do czasu trzeba przewietrzyć, nawet na “mus”…
Tomku, niewiniątka plączą się łańcuchami po blogach? Dość dojrzałe niewiniątka
.
No właśnie gdziesik mi się o oczy obiło, że pierwsze ogniwo ukuł siakiś Tomek.. ;P
)
Kadarko.. Twoje kupowanie dla nieczytania od zawsze mnie wzrusza
Flanelko, jeśli muszę to przeczytam, jeśli nie muszę – delektuję się w czasie
.
No nie żartuj.. czytanie z powodu,że MUSZĘ? Zapachniało mi obowiązkową lekturą w podstawówce brrrrr.. mam nadzieję, że to drobne przejęzyczenie
Flanelko, chociaż sama już dawno skonczyłam podstawówkę, to jednak zdarza mi się repeta
. Odkupuję błędy tamtejszych nieprzygotowań. Ale ma to też swoje plusy, ostatnio odświeżyłam wiedzę o perspektywie w malarstwie. Do czego mi ona – nie wiem
.
No wiesz?! Żaby i ptaki czujOM się urażone, że tak lekce cobie ważysz ichnią perspektywę ;P
)
W zależności od punktu siedzenia/latania horyzonty i zwierzakom się zmieniają. Czy to płaz, ptak, czy człowiek, wyżej powały nie podskoczą – brutalne prawo naury
.
Ja jestem to największe niewiniątko;))
Kasiu, gratuluję
!
Kadarko,
nie wypada Ci odmówić
(Mimo cholernego braku czasu… ostatnio.)
Wyobraź sobie, że zupełnie podobnie jak Ty, mógłbym odpowiedzieć na pytania:1,2,3, 4, 8, 9, 10.
Odpowiem więc na pozostale:
5. Pozwolisz, że przytoczę moją notatkę z lata:
“now wywiozlem z kraju cala walize ksiazek. Jedyny z nalogow przed ktorym nie chce sie bronic. Wyrywkowa lektura Pascala (mam wreszcie jego “Mysli” i “Prowincjalki”), Tolstoja (w jednym z krakowskich anytkwariatow udalo mi sie trafic na jego mocno sfatygowane Dzienniki), “Historie rysunku”, “Dzienniki” Eliade i Jastruna; rowniez Kolakowskiego, Kertesza, Celine’a (po raz pierwszy wpadla mi w rece “Podroz do kresu nocy”), studium Jaspersa o chorym Strindbergu i van Ghogu, opasle tomiska “Dzieje filozofii Zachodu” Rusella i “O demokracji w Ameryce” Tocqueville’a… poza tym Stasiuk, Coetze, Lem…
Przemieszczanie sie z epoki do epoki, od umyslu do umyslu… Mieszane wrazenia: ze wszystko sie zmienia a jednoczesnie pozostaje takie same. Wielkosc mysli przeplatana trywialnoscia i zwykla glupota; wysoka moralnosc i wspanialomyslnosc – a zaraz obok malostkowosc i slabostki; doznosc do doskonalosci – trudna do pozbycia sie skazitelnosc…etc. Antynomie, bieguny, kontrasty…
Czlowiek w calej swej zlozonosci.
Czy chicagowska rzeczywistosc pozwoli mi uchwycic wlasciwe proporcje?
Nie dac sie zatrzasnac Wielkiemu Miastu. Wytrzymac upal, wilgoc, wiatry, tlok i spaliny; nieustanny warkot i buczenie molocha.
Utrzymac sie na powierzchni, placic rachunki; miec na chleb, wino i sushi…
Myslec… kiedy tylko to mozliwe.”
6. “Historia piękna”, “Historia brzydoty” – pod redakcją Uberto Ecco;
7.”Nietzsche. Biografia myśli.” Safranski’ego; “Wiersze” Herberta; przwodniki po Kostaryce
Zdałem?
Kurcze… a skąd ten “świat w miniaturze”, Kadarko?

Nie podoba Ci się “Brain graffitti”?
(Sorry, że nie na temat:))
Przy okazji dziękuję za wyróżnienie.
Wredna Kadarka:P gabarytów gratulujesz?:P
Jeju, jeju
)) Ja tu wpadłam zobaczyć, czy przegoniła prychawę,a tu… ankieta. Jak do mnie dzwonią z propozycją, że mnie będą ankietować na jakąś okoliczność to zawsze jestem w innej grupie wiekowej
))
Łańcuszków nienawidzę tak bardzo, że mam natychmiast mordercze myśli. Wywalam brzydko się przy tym wyrażając.
Ale tego wszystkiego w ogóle nie chciałam pisać. Chciałam za to zauważyć, że ten pan na zdjęciu oraz pani sowa wykazują się nieprawdopodobnym wprost podobieństwem
Kadarko – veni, vidi, nici. Najpierw wściekłem się bo organicznie nie znoszę łancuszków, zwłaszcza takich które zadają pytania typu “jak leżysz gdy czytasz. Potem napisałem ponurą i zbyteczną odpowiedź na moim blogu. A dziś przeprosiłem Cię za moje fochy i zmieniłem tekst. Oto do czego wloką nas te wredne łańcuszki
Amicusie, na szczęście to nie żaden sprawdzian, ani test, którego zdanie ma zadecydować o czymkolwiek. Miło mi, że tak bardzo się różnimy czytelniczo. Będzie komu wykazywać konieczność uzupełnienia tego i owego, by podyskutować. Wiesz co mnie brzydko różni – staram się ograniczać do mojej epoki, nie wracam do historycznej przeszłości. A jeśli wracam, to w bardzo odległe czasy. Ale jak budować obraz całości, nie mając kilu epokową dziurę? Mając tak pokaźną bibliotekę nie sposób nie przeoczyć ciekawych pozycji
.
Dzięki za inwencję w tej zabawie.
P.S. Każdy temat dobry
. Nie lubię makaronizmów. Unikam ich jak mogę, a mogę? Świat w miniaturze wziął się od pierwszego członu Twojego nicka. W zasadzie zawinili stoicy, którzy uważali, ze logos to rozum świata, a my jesteśmy jego małymi cząsteczkami. To oni podsunęli mi myśl o świecie w miniaturze (człowiek to świat w miniaturze), jako, że Ty przedzierasz i opisujesz różne zakątki naszego mikrokosmosu pasowało jak ulał. Właściwie Twój nick nie mógł mieć lepszego wydźwięku.
Kasiu… jakich gabarytów? Niewiniątko jest niczemu niewinne, a najwiesze tym bardziej podnosi jej niewinność do entej potęgi
.
Ankieta jest dla chętnych, a grupa wiekowa nieistotna
. Ale zauważ jak działa imienne wywołanie do tablicy. Albo delikwent się przyłoży i odpowie lecąc z nurtem, albo pod prąd wychylając rogi coś zawadiacko odburknie. Ciszy nie zauważyłam. Państwo Sowa pozdrawiają
.
Dałeś się nabrać, Stefano! Chciałam się tylko zabezpieczyć przed szlagiem, który miał mnie trafić, gdy nie wypełnię łańcuszkowych zobowiązań
. Nic nie musiałeś, mogłeś się jedynie pośmiać. Ja jestem zabobonna i żadne meandry myśli ludzkiej nie mogą mnie ustrzec przed niczym niepopartymi wierzeniami
. Mam nadzieję, że mnie nie znienawidzisz za zgryzoty, które przeze mnie miałeś…
Z tymi łancuszkami to jest tak: albo podejmujemy je, albo zaczynamy powtarzac, oburzając sie na ich zaistnienie, zgodnie z modą narzekania…
Można też nie reagować
.