
Mam coś takiego w fizjonomii, że wzbudzam zaufanie, wręcz nachalną chęć rozmówcy do zwierzeń. Rozmówcy! – za dużo podziwiane, bo gdy ja przytaknę zaczyna się potoczysty monolog pana lub pani z krzesełka obok. Czy to w butiku, kolejce do lekarza, autobusie, a nawet stojąc „ za mięsem” (tak, tak, zdarza się, jeśli sklep ma rzeczywiste świeże mięsko), zostaję zaatakowana obcymi problemami, wysłuchuję historii miłosnych sprzed ćwierćwiecza, katują mnie procesy obcych chorób… Na dłuższą metę jest do męczące, ale odpowiednio dozując (umiejętnie uciekając) przypadki krasomówstwa babć, panów w sile weku, można doświadczyć ciekawej spowiedzi. Dlaczego ludzie mają tak wielką potrzebę zwierzania się? Takiego paplania trzy po trzy? Zaznaczyć trzeba, że niektórych nawet nie rozumiem, mają tak poważne ubytki w uzębieniu, albo szepcą wielokrotnie powtarzaną mantrę życia. Z kobietami rozmawia się zupełnie inaczej niż z mężczyznami, chociażby dlatego, że ci starsi panowie są skazani na nędzne życie. Emeryturę spędzają na ławce w parku, rzadko dobierają sobie towarzystwo, np. do gry w szachy na naszym miejskim placyku. Potem, gdy już osiądą na mieliźnie w zakładach, otaczają ich sami geriatrycy.
Czy dziwi, że jeśli jeszcze mogą szukają jakiegoś młodszego ducha, który zaszczepi im chęć do życia? Ta cześć społeczeństwa traktowanego jest, jako ciężar, brzemię państwa. Oni z tego sobie zdają sprawę i czują się jak śmiecie. Kto ceni sobie towarzystwo starego człowieka? A z kim on ma pożartować, jeśli zatarły się przyjaźnie z pracy, a nie znalazł nikogo równego sobie? Wiec mówią o samotności. Tylko tak czują się jeszcze wartościowi. Robią z siebie doświadczonych pedagogów, ale mieszają czas i przedmioty. Przebiega do na zasadzie: ja dam ci swoją wiedzę o przeszłości i o sobie, ty podtrzymasz mnie siłą, miłością, młodością, codziennym doświadczeniem, którego nie mogę już zbierać. Bardziej niż sama nieuchronna starość przeraża mnie coś innego. Jako ludzie mamy tak silną potrzebę społecznego kontaktu, że szukając go gdziekolwiek stajemy się natarczywi i nudni, tracimy szacunek w oczach rozmówców. Lekarz zniesie przedłużającą się wizytę, bo bierze za to pieniądze, ale inni wykorzystują łatwowierności i szczerość starszych osób. Bezlitośnie okradają ich z resztek złudzeń i niewielkich oszczędności. Chodzi tylko o garstkę zainteresowania. Widać i to jest niebezpieczne. Zapewne jestem zbyt cierpliwa, powiedzenie od razu „nie” nie przechodzi mi przez usta.
PS. Wpis ten miał zawierać pierwotnie odmienne treści. Z racji chaosu myśli i nasuwających się tematów „w trakcie” jeden z ciekawszych problemów mojego rozmówcy wypadł z programu. Rzetelne zapiski popełnię przy najbliższej okazji.

Komentarzy: 11 do wpisu "Kartka z kalendarza"
Bardzo interesujący temat, Kadarko,i jak zwykle pięknie opisany. Starość to głównie stan umysłu.Znam 45 letnich starców obojga płci, ale także 85 letnich młodzików.Młody umysł w starym ciele może powodować liczne komplikacje i cierpienia, ale tu też trudno generalizować. Starzy ludzie też potrafią się zakochać, ale może lepiej dają sobie radę z emocjami. Samotność jest nieunikniona, gdy powoli wymiera grono rówieśników. Internet, niestety, nie jest dostępny dla każdego, ale nawet gdy jest starzejący się umysł sprawia wiele trudności. Tylko kilka luźnych uwag na marginesie.
Mam wrażenie, że czasem zapominamy, że “młodość nie wieczność”. Tracimy cierpliwość już na wstępie. Niektórzy mówią, że “starość śmierdzi”/ tu pragnę zaznaczyć, że słowa te padły z ust pani doktor-już nie pierwszej młodości, zresztą – dorabiającej po godzinach w Domu Pomocy Społecznej/; niektórzy , że jest cokolwiek nudna; niektórzy, że przerażająca… Ilu ludzi , tyle wizji. A mi się marzy być staruszką, która z młodości czerpać będzie siłę nienachalnie i przy okazji. Chciałabym tylko, aby tych okazji ie zabrakło. Tylko takie mam ciche marzenie. A może AŻ takie?
/To TA fotka, Kadarko, która niesie uśmiech, prawda?:))/
Stefano, staram się nie zagłębiać w temat starości, bo musiałabym zbyt uogólniać, z jednej strony nie mam takich doświadczeń, a z drugiej, tak jak wspomniałeś, nie każdy przystaje do ogólnie przyjętego wizerunku osoby bardzo dojrzałej. Kiedy o tym myślę, przypomina mi się babcia, prawie 90 letnia kobieta. Pamięta dokładnie każdy szczegół, nazwiska, miejsca z czasów wojny i po niej. Armię Z.R. Niemców, wojska Piłsudskiego i AK. Uczyła mnie historii, rzeczywistej, była w samym środku „zamieszek”. Teraz mam wątpliwości – czy wierzyć piękniej prawdzie książkowej, czy jej. Jej prawda nie spisana umrze wraz z nią. Traumatycznie zdarzenia, świeży umysł, to zawsze powraca w dialogu echem młodości.
Internet to dobry pomysł na samotność. Jest tu wielu ludzi, którzy pomagają bezinteresownie; nawet bystry, młody umysł nie pojmie wszystkiego
.
Kasiu
. Chyba najważniejsze, żeby być komuś potrzebnym…
Myślałam, że starość boli, nie śmierdzi. A może to jednak nie o fizyczność chodzi? Nie można się tym zarazić, ale łączy nas to, że czeka nas wszystkich. Dalekosiężne marzenia Kasiu, a na starość będziesz marzyła żeby młodość wróciła
A fotka zawsze wywołuje we mnie jakieś dziwne „uśmeichajki” samej do siebie.
wszyscy będziemy starzy
to jedyna na świecie sprawiedliwość
pozdrawiam Cię cieplutko chociaż u nas bardzo zimniutko
A mnie się przypomniała blisko siedemdziesięcioletnia Pani Zosia, która uczyła sprzedawcę w sklepie ze sprzętem komputerowym, jakie dyski są najlepsze. I narzekała też troszkę, że jej młodszy o kilka lat brat nie ma internetu i nie może z nim rozmawiać na gg
.
Starość/młodość to w dużej mierze stan umysłu…
Kadarko, Tomek ma rację, zawsze mnie zadziwiało, że to jakiś ból, czy niewydolność fizyczna przypominała mi o tym, że nie mam już 20 lat. I zastanawiam się, czy umierając będę dalej tak samo młody jak teraz, czy też ileś lat wcześniej.
Może tylko doświadczenie każe inaczej reagować na zdarzenia, dokonywać lepszych wyborów. Ale – dopóki demencja nas nie dopadnie – jesteśmy tak samo młodzi duchem jak 10, 20 , 30 lat temu.
A Ty, w ogóle o tym nie myśl. Masz jeszcze tyle młodego życia przed sobą!!!
Opowiadał mi kiedyś kolega, że wraz ze swoim ojcem często odwiedzał swego dziadka. Dziadek miał ponad 90 lat. Jedli kolację, pili dobre wino, potem kawa, koniak i gaduły, długo w noc. I wyganiając ich od siebie dziadek mówił,: “Ach chłopcy, trochę już za słabo się ruszam, ale poszedłbym z Wami na dziewczyny! Oj poszedłbym”.
Czyli co? Ciągle był młody duchem.
Nie martw się. Czasem przystań i posłuchaj starych pierdoł, którzy coś Ci chcą powiedzieć. Będą wdzięczni i pewnie niczego niebędą od Ciebie chcieli. Chwili miłego towarzystwa.
)
Pozdrawiam i ściskam
Na starość będę pisać blogasek o tym, jak ładnie mi było w niebieskim i dlaczego wolałam być niż mieć;)Ach, i będę narzekać na myśl, która ulata. I jeszcze nauczę się grać w szachy z komputerem.
Tomku
Pani ze sklepu znalazła zapewne swojego konika. Jedni kopią ogródki, drudzy pichcą ciasta… Ciekawe jaka nas przyszłość czeka. Jeśli teraz siedzimy po uszy w witrulandii, to czego możemy spodziewać się za 20 lat?
Krzychu, wiem, że ma rację! Myślę o starości, chyba tak na wyrost. Boję się osłabienia pamięci i tej przekory z uporem, wylewania żali, informowania obcych osób o kondycji wszystkich członków mojej rodziny. Nieznanego.
.
Lubię z nimi rozmawiać, są tacy ludzcy w porównaniu do licznych młodszych pajaców
Kasiu
.
Na starość nie będzie musiała nawet paluszkiem machać na klawiaturze. Translator mowy przekszałci słowa (a może i myśli) na obraz graficzny. Monitory zmienią się w wiszące w przestrzeni lustra reagujące na zapachy i mimike twarzy… Stronki będą otwartymi księgami z tysiącem kartek, bez reklam i trujących botów… Technologia nas przerośnie o ile nie będziemy rośli z nią. Oby nie zrzędzić
Kadarko, czy Ty chcesz powiedzieć, że nie bedzie mozna kłamać w sieci? Oj skonczy sie zabawa w przebieranego
Starość, hmm tylko niemoc fizyczna mnie przeraża u starych osób. Póki oczy i umysł sprawny, i starość moze byc piękna. Posiadając pieniazki mozna kupic sobie nawet towarzystwo-choćby w postaci opiekunki, czy opiekuna.
Pamietam rozmowy z dziadkiem przy świecach, gdy zmierzch wkradł się w dzień, to stare radio, ten klimat, rozpalane ognisko w piecu, i te koty wtulone w swoje futerko. Dookoła ciemność, szalony wiatr, zamieć snieżna, te malunki na oknach w wykonaniu dziadka mroza…a my bezpieczni, zatopieniu w opowieściach dziadka.
Wszystko ma swój sens, gdy w życiu jest pełnia-miałam to szczęście, że chociaż tego jednego jedynego dziadka znałam…( nie było mi dane znać ani jednej babci, i tylko słabiutko drugiego dziadka) Dla ‘starości’ zawsze miałam szacunek, cierpliwość. Myśle, że na starość zatopię się w cudzych myślach a sama zamilknę, zrobię odwrotnie niż inni starzy, no chyba, że wnuki bedą nalegać to pobabulę.
Orchi, a kto może przewidzieć, w którym kierunku podąży technika? Na starość pewnie nas zaskoczy
.
Uwiebiam opowieści z przeszłości. W nich kryła się jeszcze jakaś tajemnica. Teraz większość tajemnic jest oczywista. Jedynie bezwzględność jeszcze zaskakuje.
Zdjęcia Ślubne Dąbrowa Gónicza…
I like Yours post. If You have time, come and visit our’s site….