Pojawiają się w chłodne dni, kiedy powiew wiatru urasta do naginania konarów drzew. Z szarych obłoków wysypują białe tąpnięcia ciszy lekko trzeszczące pod butami. Ostry wdech i łagodny wydech znaczy ślad, to pobierane do płuc powietrze świstem obwieszcza nastanie nowej ery, znanego z przeszłości, stanu odmiennego.
Przeźroczyste pęcherzyki zaczynają swoją liryczną melodię, kradnąc zasłyszane światowe wariacyjne arie. Legenda, ballada i kaprys, a może humoreska?
Zaczyna się niewinnie posunięciami pałeczek po cytrze, szturchnięciem trójkątów, niskim rezonansem wiolonczeli. Przygrywka nagle zmienia się niespokojnie w uderzenia klawiszy fortepianu, nerwowe pociągnięcia smyczków, głośnie dmuchnięcia trąb. Bezsenność każe słuchać awangardy nieznanego metrum – bólu wysokich trąbek przekrzykujących się z uderzeniami wielkiego bębna. Dudni polifonia obcych ciał, świszczy w takt niekreślonych notacji. Walczy z chaosem przekrzykujących się instrumentów. Zdmuchnięte przez niepogodę nuty, niewyśpiewanych kantat, oper a nawet musicalów dudnią mutacją po żebrach, kiczem drażnią słuchacza, nie znawcę.
Dyrygent zgubił partyturę, jego dynamiczna a battuta opadała na ciepłe łóżko.
Zapisane na pięciolinii kluczem mojego imienia. Muzyka serca i nastrój ustroju.
Odłóż ten stetoskop!


Ej masz podwyższoną temperaturę, zapalenie płuc/oskrzeli? Pieknie opisałaś swój stan. Powrotu do zdrowia życzę-pisz ile się da, podczas tej ekstazy-odmiennego stanu, pomiędzy jawą a snem-nieżle Ci idzie…
Nie wiem, odebrano mi “słuchawki”
. Muzyka wciąż gra, a ta, nie powinna być zaraźniwa. Niech siedzi w domu!
Dzięki!
w taką pogodę mało kto zdrowy
buziale przesyłam łap!
Chętnie przesyłam lekki podmuch salbutamolu z mojego inhalatora. Wdech,pauza,wydech, pauza – do rytmu tej melodii.
Donwinko, mam nadzieję, żeś zdrowa! Buziak oddany!
Stefano, złapałam. Mam wstręt do “dohtorów” wszelakich. Te ich specyfiki działają podbnie jak miętówki, kórymi właśnie się inhaluję
.
Gershwin na przeziębienie?
Jak nie pomoże “Błękitna rapsodia”, to może – daj Boże – “Summertime” pomoże?
Tak, “Błękitna rapsodia” ma w pozytywny wydźwięk przyszłości. Plączę się za mną od lat jako za amatorką „prawdziwej” muzyki z pełną orkiestrą. Współgra z wewnętrzną, całkiem prywatną muzyką.
Jeśli “Summertime” może wzbogacić nutki ,to już słucham
.
nie znałem Cię z tej strony, Ale cieszę się, że lubimy to samo. “Blue ” jest genialna.
Mam nadzieję, że Ci szybko przejdzie i słuchawki nie będą się kojarzyć ze stetoskopem.
Uściski i ucałowania :*
Kris, słucham muzyki wybiórczo. To, co mi się spodoba zabieram na długie lata i nie chodzi o dorobiek konkretnego “mistrza”.
.
Zagłuszam nią wewnętrzne drgania
Buziak :*
Po raz pierwszy w życiu, żeby tak pięknie opisać paskudną prychawę
A to się franca jedna doczekała.
Mówi się, że w każdej cholerze znajdzie się jakieś supelatywy.
.
Dzięki, starałam się nie ukręcić jej łba