Archiwum z: » 16/10/2008«

Nocne zabawy


apocalypse_vasnetsov

Moje rozmowy nocą zawsze kończą się jakimś niedosytem. Zapewne jest to wynik późnego ich rozpoczęcia.

Wczoraj przygalopowały do mnie konie trojańskie. Walczyłam z nimi przez pół dnia, by na koniec w liczbie 20-stu, mogły uciec z mojego komputera. Ostatnio na pocztę tlenową przychodzą mi dziwne „zamorskie” pliki w rozszerzeniu ZIP. Antywirus, bardzo czujny doświadczony mędrzec od razu kwiczy i uniemożliwia dostęp. Niestety, niektórzy biegają sobie po sieci bez takowych zabezpieczeń i nabywają różnorodne robaki, tudzież większe gabarytowo kobyły. Ten sam wirus (z poczty tlenowej) trafił na moją znajomą i zainfekował jej kompletnie komputer. Jako zagorzała fanka netu przeżywa teraz apokalipsę…

Notka o czterech koniach apokalipsy? Właściwie jak ludzie szukają natchnienia do pisania, jeśli zakładają, że treść nie będzie miała charakteru pamiętnika? Jedni patrząc na obrazek, znaleziony gdzieś w sieci, piszą wiersze lub notki najwierniej odbijające ich emocje. Inni wpisują frazy w Google i mają gotową teść, albo bazują na skojarzeniach. Tą ostatnią zasugerowałam w rozmowie Krisowi. Od słowa do słowa, od koni trojańskich, poprzez apokalipsę, hedonizm, nihilizm i pruderię doszliśmy do późnonocnych wniosków.

Właściwie konie apokalipsy kojarzą mi się z filmem „Ostatni dzwonek”, Jackiem Wójcickim i jego apokaliptyczną pieśnią „A my nie chcemy”. Czas przemian, trudne dojrzewanie, pigułka wielkich dziejowych sporów, tętent wojny, zarazy, głodu i śmieci jakiegoś okresu. Większość z podzielonego społeczeństwa spało, nieświadome w kaftanach bezpieczeństwa, na materacach w zakładach zamkniętych. Ci bardziej świadomi przebijali mury śmierdzącej, żarzącej się zarazy, próbując uciec. Dokąd? Dzień gniewu końca lat 80-tych ubiegłego wieku, obraz klęsk ideowych, bunt osobowościowy, i jak to słyszymy w piosence, spadający grad i ogień, płonąca ziemia. Muszą zginąć słabsi, by narodził się zdrowy, bezgrzeszny duch.
Tak zmierzamy do katastrofizmu – gwałtownej zagłady obecnej formy świata i cywilizacji. Ale skąd ta kara, czy człowiek nie jest sam w sobie dobrem? Każdy chce zachować życie, bez względu na zasady i wartości, jakie nim kierują. Wiara w słuszność własnych poglądów daje człowiekowi siłę, by głosić, że unikanie cierpienia i bólu jest podstawą do osiągnięcia szczęścia. Obranie kursu ku szczęściu jest „etycznie dobre”, natomiast człowiek nie wie, jak to szczęście osiągnąć. Można np. zgromadzić wielką ilość dóbr majątkowych i sukcesywnie zużywać w ciągu życia, otoczyć się szczęściem poprzez chwilowe przyjemności niezwiązane z fortuną, czy poprzez postawę – brak cierpienia jest równy szczęściu. Wolność osobistą i to szczęście ogranicza jednak prawo naturalne, normy etyczne i sumienie.

Dla jednych pomyślnością będzie kierowanie się zasadami zawartymi w prawach boskich, inni, gromadząc majątek różnymi ścieżkami, chwilowymi uciechami, wykluczą w swej drodze dekalog. Ci ostatni odrzucają Boga ograniczającego ich prawami etycznymi i sumieniem, hamującego przed działaniem. Może lepiej odgonić tradycyjne wartości i prawa, bo nawet „najwyższe wartości tracą wartość” (Bóg)? Czy współczesne chrześcijaństwo nie jest systemem nihilistycznym, bo poza rytuałami i symbolami nie ma wpływu na społeczne wzorce postępowania? To, co kiedyś było w inwencji boskiej, teraz da się racjonalnie wytłumaczyć. Komu potrzebny jest jeszcze taki Bóg, czy nie lepiej przenieść go na mniej problemowy teren? Ale ludzka kultura opiera się głównie na odwołaniu do Boga, wiec, na czym będzie się wspierać, gdy go racjonalnie odrzuci?
Upadkiem kultury jest brak jasno zarysowanych wartości, wszechobecna pustka i nuda, którą ludzie starają się wyplenić byle, czym. To wówczas słabnie religia, kultura, prawo, zanikają obyczaje. Następnie zapanuje chaos i rozbój.
Została jeszcze pruderia, ale jaki ona ma związek z nihilizmem? Na pewno ma z zasłanianiem pseudonakładką blogów, w których znajdują się treści „dorosłych” nieprzeznaczone dla dzieci. Co daje nakładka, jeśli dziecko nie umie czytać i klika gdzie popadnie? Czy po obejrzeniu TAKICH fotografii stanie się mniej niewinne i zapyta mamę, albo tatę: co to? A rodzic, z pąsem na licu zabierze dziecku myszkę, krzycząc: a feee! Wartości moralne, jakie nałożyła na nas kultura, Bóg, prawo tyczą się też ciała. Wszelkie normy, szczególnie normy KK nakazują powściąganie się od uciech ciała, wiec niechybnie pruderia łączy się z bogobojnością (niektórzy nie łączą wiary w Boga z przynależnością do KK, wiec ich wykluczam), co nie znaczy, że wynika tylko z wiary.
Zatrzaśniecie dziecku komputera przed nosem, bo weszło na niewłaściwe strony niestety zakrawa na nihilizm. Zamkniecie tematu, nie odpowiadanie na pytania, udawanie, ze nic się nie stało, zaprzeczenie ze pojawił się problem…. Pruderia? Fałszywy wstyd (przed sobą czy dzieckiem?), bo rodzic za chwilę sam przejrzy z wielkim zaciekawieniem tę stronę?
Wszakże wszystko jest dla ludzi, tylko, jako dorośli powinniśmy wiedzieć, jaki jest poziom moralności dzieci i przygotować je na bezpruderyjną rzeczywistość. A net do dżungla.

Parę osób mówiło mi, że piszę za dużo, gnuśnie, a nawet niespójnie. Powiem Wam, że piszę różnie i tak lubię, raczej nie zrezygnuję z tej formy. Pisać będę dla siebie, bo ciągnie mnie do wielowyrazowości i takiego opisywania świata. Wiele razy zastanawiałam się nad wyłuskiwaniem mądrości filozofów w postaci cytatów, a potem wyrażenie swojego zdania na temat w dosłownie jednym zdaniu. Byłoby mniej do pisania i zastanawiania dla ewentualnych komentatorów. Kris przypomniał mi tą złota myśl na chwile z pustą głową i kartką.
„Im głupsza myśl, tym więcej odpowiedzi. Wszyscy będą pisać takie mądre rzeczy, bo treści nie zrozumieją”.