• Niepamiętnik Pn, 6 października 2008 Komentarzy: 13

    Straciłam pracę, to chyba było miesiąc temu. Nie pamiętam dokładnie, spiłam się Porto, potem leżałam nieprzytomna, by w końcu dogorywać na ogromnym kacu.

    Kiedy już mogłam stanąć na własnych nogach, aczkolwiek z pustą kiesą, błądziłam po pustych robotniczych ulicach Przytłaczała mnie wizja bezrobocia, ale nie biedy, a braku zawieszenia, przeciekającego bezproduktywnie czasu.
    Z poprzedniej roboty sama odeszłam, z tej wyleciałam z hukiem. Męczył mnie dyshonor. Bo tak naprawdę nie znałam przyczyny obicia o krawężnik, smakowania śmietnika ludzkich odpadów. Strawiła mnie prawda – im człowiek bardziej się stara, tym gorzej wychodzi. Na państwowym wikcie byłam kimś, chciałam jednak sięgnąć wyżej, rwąc prywatę. Rozbiłam się, przerosła mnie ambicja.

    Zawsze sama wyciągałam się z rynsztoka, nawet po takim pijaństwie jak to. Pierwsze dni były koszmarne. Pukanie od drzwi do drzwi, za chlebem, za wypełnieniem pustego worka namiastką potrzeby. Odsyłali mnie, oświadczając, że mam za wysokie kwalifikacje. Nie pomagały sfałszowane curriculum, zaniżanie szkół, wycieranie akapitów, aż do jedynej linijki pod doświadczeniem. Gotowa byłam nawet wrócić na polernię, szorować papierem formy do butelek. Tam też dostałam wilczy bilet, bo niby zaczęłam filozofować do pana przodownika pracy. Ze swojego świadectwa znów wykreśliłam słowo: płynność. Bezpłynność była w modzie? Muszę dostosować się do potrzeb rynku.
    Moja długa tułaczka po tym dużym mieście rozciągnęła się w czasie. Zawiesiłam broń, przestałam walczyć. Położyłam się na łóżku z tym samym kieliszkiem i nie robiłam nic. Ktoś pomyśli – totalny marazm, zwątpienie, nic podobnego!
    Niewątpliwie nagrody dają satysfakcję, ale jeśli ograniczę się tylko do nich, nie starczą na długo. Uzależniłam się od cudzych ocen, stając się niewolnikiem. Czy to była przyjemność, czy tylko presja otoczenia? Zgonie z prawem efektu wycofałam się.

    Wszystko zaczyna się w głowie. Tam na pułkach układane przedmioty, niektóre zamknięte, zapomniane, albo otwarte, sączące się starocie, gderliwe kopce kurhanów.
    Tak naprawdę nie ma nudnych rzeczy, nie ma problemów nie do zrozumienia, są blokady, które wytworzyłam sobie sama. Zrobiłam rekonesans, wyszukałam z zatęchłej przeszłości jeszcze żywą wiarę i młode myśli. Śmierdzące paskudztwo przeleciało przez katalizator podświadomości, oczyściłam drogi oddechowe i jelita z zeschłej farby, by nadać nowemu tynkowi niebieski odcień świeżości. W generalnej przebudowie przyświecałam sobie jedyną myślą – bezrobotnym nie można być!

    Traci się czas przeznaczony tylko dla siebie. Co mi po podziwianiu obłoczków na niebie, czy z urosną mi skrzydła, spłynie myśl twórcza, albo poznam człowieka podobnego do siebie?

    Jedyną rzeczą, na jaką było mnie stać po remoncie to własny interes. Egoistyczny pastisz, własny, jak i rachunek osobisty. Tak by być fair wobec własnych myśli i szczerze zapomnianego „ja”. Znalazłam w końcu pracę, która zasługuje na mnie, a ja na nią.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

październik 2008
P W Ś C P S N
« września   listopada »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u