• Listy Pt, 5 września 2008

    Dlaczego przybito nas do krzyża płci?

    Dlaczego nie zostawiono nas zamkniętych

    w sobie samych i ukończonych,

    gdy zaczynaliśmy, jak on,

    tak doskonale samotni?

    D.H. Lawrence

    Wiara w miłość czystą, bez narzuconych z góry materialnych komplikacji zdarza się zbyt rzadko. On, ona wnikliwie analizuje, co wnosi parter do związku. Zestawienia tabel marketingowych, wzory cyferek na koncie, kolorowe, plastykowe karty kredytowe. Czemu nie mogłyby to byś tylko szczere serce, otwarty umysł? Czemu warunkiem intercyzy jest akceptacja rodziny, znajomych, okowy domu, liczenie na gest wspaniałomyślności świata, którym zawiadywane grą jest oczywistą?

    tatuażCo mogę ci dać? Cynobrowe policzki, karminowe wargi, twarde piersi, jędrne pośladki, piegi na nosie, koronę z gęstych włosów? Moja ornamentyka jest olśniewająca a powab chrzci się jak drzewko bożonarodzeniowe, kolory w utarczce podrygów kopulacyjnych mają zapewnić swoją przyszłość poprzez prokreację. Lubię wabić cię w swoją syrenią sieć…

    Zaprzeczysz? Przepadłeś zwiedziony nadzieją orgazmu. Odkąd mnie poznałeś, odkład postawiłeś na katafalku swojej zmarłej miłości, kiedy stereotypy zaczęły spajać cząsteczki złotego posągu bogini ze snów, nie zaznasz spokoju w utarczce męskich hormonów. Boisz się do tego przyznać. Chciałbyś mnie zerżnąć?

    Kiedy widzisz mój uśmiech, sylwetkę, kiedy słyszysz konsternacje w głosie, przypominasz sobie każdą dowcipną uwagę mózg zalewa delirium erosa. Tak było kiedyś, tak jest teraz, gdy tylko pukasz do drzwi, podnosisz słuchawkę, wykręcając numer. Bezpiecznie odkrywasz swojego wroga, cudzy może zawsze pogryźć dotkliwiej. Nadal prowadzi cię do mnie niewdziana nić – silna chęć przedłużenia własnego dyskursywnego gatunku. Umiem uwieść cię sposobem, przez który zakochujesz się wciąż od nowa – odepchnięciem, poniżeniem, niedojrzałością. Jestem kobietą, która potrafi cię uwieść. Ale ty to lubisz… wyidealizowałeś mnie tak bardzo, że obraz z pomnikiem zlewa się w ideał nie do pokonania dla śmiertelnych kobiet. Dlaczego pomimo moich wad nadal mnie pożądasz?

    Twoja miłość dojrzała. Minęło pierwsze zauroczenie, pojawia się najelegantsza z ludzkich emocji – przywiązanie. Czy jest w twoim wydaniu – troskliwością, oddaniem, jednością? Kiedy patrzysz w moje oczy, kiedy niby przez przypadek dotykasz ramienia, włosów, karku… Kiedy pragniesz tak mocno, nie myślisz, iż krzywdą dla mnie jest twoje kochanie?

    Ale przecież i przywiązanie szarzeje, a na jego miejsce wkrada się stopniowo obojętność, zniecierpliwienie, zabijając resztki miłości. Prowadzi do zdrady, separacji, rozwodu, chociaż małżeństwem nigdy nie byliśmy.

    Nie mogę być z tobą. A w tobie trwa powódź amfetamin targane powiewem wiatru. Ile to może trwać? Po pewnym czasie zmniejsza się tolerancja na stan nieustannego pobudzenia, zakończenia nerwowe stają się mniej wrażliwe, a podniecenia opada. U niektórych trwa krótko, a ty napotykając trudności trwasz w zauroczeniu przesz całe lata.

    Miłość boli. Wydaje ci się, że ciągle brakuje czegoś. Cierpisz, kiedy ja z jakichś przyczyn nie odzywam się? Brakuje ci codziennej porcji naturalnych narkotyków?
    Czy ty, czy ja, w uniesieniu jesteśmy w stanie znosić różne psychiczne upokorzenia. Mogę pójść na zdumiewające kompromisy, czasami akceptować bolesne ciosy, aby tylko nie utracić siebie. Obwiniasz mnie, przeciwstawiasz cechy charakteru, burzysz spokój. Dochodzimy do porozumienia, by za chwilę powiedzieć – nie. Za dużo nas dzieli, za dużo łączy.

    Cierpienie to niedostatek i bieda. Dlaczego wolisz trzymać się za wszelką cenę mojej niewidzialnej spódnicy, niż ryzykować utratę choćby tej odrobiny środków dopingujących? Jesteś jak ćpun uzależnieni od heroiny, chemicznie związany z ukochaną. Jako „męczennik” łączysz ból z przyjemnością. Choćbyś nawet cierpiał, poziom endofin podnosi się, a ty będziesz wracał po kolejne bolesne doświadczenia, który oznacza emocjonalny wzlot.

    Usychanie z tęsknoty jest fizjologicznym komponentem mózgowego mechanizmu przywiązania. Tęskniąc za ukochaną popadasz w otępienie. Robisz coś bez przerwy, podświadomie wierząc, że docenię twoje starania, bo cel to ja. Trudno pracować, jeść i spać, kiedy miłosne sygnały zdają się być coraz bliżej. Czy utrata ukochanej osoby nie jest najboleśniejszym doświadczeniem, na które wstawiany jest człowiek?
    Ja cię już nie chcę.

    Autor: Kadarka @ 20:38 z kategorii Listy |

    Jeden komentarz do wpisu "Serce dzwonu"

    • Kadarka says:

      Logos Amicus mówi:

      To ciekawa anatomia miłości.
      Jednak – jak to bywa z anatomią – zbyt dużo w niej fizjologii, biologii, jakichś neuronów, amfetaminy (?!)…07
      (Lepiej przychodzi mi tolerowanie i świadomość feromonów, bo one zdają się kolaborować z pewnym romantyzmem erotyczności:)

      Jednak czytając to, zabawiłem się w coś…
      Odwróciłem role protagonistów tego listu.
      Tzn. Ciebie umieściłem na miejscu Jego, a Jego na miejscu Twoim.
      Spróbuj to tak przeczytać…
      Dalej będzie prawdziwe?
      Może bardziej prawdziwe, niż teraz?

      07/09/2008 godzina 01:26

      kadarka mówi:

      Anatomii w tym przedstawieniu dość dużo. Zdaje się zabolał Cię niedelikatny instrumentalizm, a nie hurt uczuć, burzliwych zdarzeń, emocji, które nie tak prosto wyciszyć.
      Na miejscu jej mógłby być on i vice versa. Nie zawsze jest ta ckliwość, kiedy jedno z kochanków kocha za bardzo, albo nie kocha w ogóle i jest z tym kimś tylko z litości i wdzięczności. Uwiezieni w ciele płci, poddawani burzy hormonów, może ładniej feromonów, męczą się sami ze sobą. Po co te nierozumienia, po co trzymane się niewidzialnych nogawek, stroszenie pór, by tylko mógł przerwać gatunek? A jednak nie umieliby istnieć bez siebie, chociażby nie łączyła ich pogoń za prokreacją, to zwiodłaby ich czynności jakie przypisywanie są archetypicznie jej i jemu.
      Co jest prawdą – kiedy on cierpi, czy ona. Obydwie wersje są wiarygodne

      08/09/2008 godzina 00:29

      Logos Amicus mówi:

      Nic mnie nie zabolało, ani nawet nie zraziło w tym anatomicznym opisie pewnego związku…
      Bo czy jest to jeszcze miłość?

      Moim zdaniem jednak, tam gdzie zaczyna się analiza wzajemnej zależności (uczuć, reakcji, pragnień, intencji…), tam miłość zaczyna być w niebezpieczeństwie, albo nawet kończy się.
      Przy-wiąz-anie jest pewnym etapem miłości, ale jest w nim coś… pejoratywnego.
      “Więzy” kojarzą się przecież także z pewnym zniewoleniem, brakiem swobody, uzależnieniem…

      08/09/2008 godzina 22:57

      kadarka mówi:

      Więzy jednak mogą byś przyjemne. Dla kogoś, kto jest w pierwszej fazie miłości to brzmi jak zbawienie, euforia inności. Dopiero potem, kiedy dostrzeże pęta, odmiennych charakter drugiej osoby może czuć się zniewolony. W następnym etapie do już od tych dwóch osób zależy jaką swobodę dadzą sobie nawzajem. Czy będzie to tylko przywiązanie z racji posiadanych dzieci czy przyjacielski stosunek dwojga płci.
      Każda miłość w końcu szarzeje, kurczy się namiętność. Czy to jest miłość? Czy można nazwać tak tę fazę? Kiedy razem buduje się COŚ – dom, wkłada pracę, uczucia, marzenia, zawsze istnieje obawa, że ktoś dał więcej. I zawsze jest zależność chociażby jednej osoby od drugiej. Ty w nosisz do domu porządek, ja energię, ty bezpieczeństwo, ja logikę. Miłość zawsze wybiera te cechy, których nie mamy, a chcemy uzupełnić. Miłość to egoizm.
      Taki emocjonalny rozwód z miłością kolarzy mi się z zastawą. Ty i ja dostaniemy po trzy talerze z czerwonymi kwiatkami i trzy w niebieskie paski. Nic do pary, bo miłość chodzi parami, a egoistyczny podział tylko miłości się należy.
      Niektórym ciężko otrząsnąć się z pierwszej traumy i nigdy nie zakochują się ponownie. Zawsze zapraszają tylko dwójkę przyjaciół.

      09/09/2008 godzina 22:00

      Kasia
      mówi:

      Niektórzy zakochują się po raz drugi i podpisują intercyzę.

      09/09/2008 godzina 22:19

      kadarka mówi:

      Kasiu, to musi być już diabeł w ludzkiej skórze

      09/09/2008 godzina 22:35

      Kasia mówi:

      Leniwy diabeł;)/tu przypomniał mi się Andrzej Zaucha/
      A diabeł ma wszystko na piśmie, i nie musi martwić się, co przypadnie mu w spadku, po kolejnej “wiecznej” miłości…;)
      Kocha się raz…potem drugi i trzeci i znów…lalala

      09/09/2008 godzina 22:45 | Edycja

      kadarka mówi:

      Nic nie podpsywałam. Sugerujesz, że diabeł notuje coś pod stołem, a potem podkłada białą karkę do podpisu? Nie, drugi raz się nie zakocham, wbrew jakiemuś stwerdzeniu, że “każda miłość jest pierwsza”

      09/09/2008 godzina 23:27

      Kasia mówi:

      Diabeł najpierw głęboko zagląda w oczy, uśmiecha się rozkosznie, jednocześnie obmyśla strategię przetrwania “na potem”. Tu nie ma nic z emocji, jest chłodna kalkulacja. Tylko raz widziałam jak Nosferatu / w sumie wampir, nie diabeł/ zgodził się na śmierć z miłości / ale to był tylko film ;) /

      10/09/2008 godzina 08:29

      Kasia mówi:

      http://pl.youtube.com/watch?v=tUpZW0tJ1Hk

      Tylko on potrafi tak kochać;)

      10/09/2008 godzina 08:40

      kadarka mówi:

      Ty mnie Kasiu skutecznie lubisz straszyć! Mówię, nie podpisuje żadnej intercyzy, nie radzę nikomu nawet próbować sprawdzać!

      10/09/2008 godzina 14:39

      Kasia mówi:

      Eeee, to wygląda jak zwyczajne przekomarzanie z lekka nutka kokieterii

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

wrzesień 2008
P W Ś C P S N
« sierpnia   października »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u