• Cybertaniec Cz, 14 sierpnia 2008

    “Wakacje są, to i seks nam we łbie” – pozwoliłam sobie zacytować pewną nieskażoną czatem kobietę. Mamy lato, wszechobecna golizna pobudza zmysły do pracy fizycznej (nie tylko w zaciszu monitora). Na czacie jednak pora roku nie gra roli, wystarczy jedno słowo, właściwa emotka, kilka mniej dowcipnych uwag i okno privu otwiera się, czekając na akceptacje rozmówcy.

    Zrobiłam eksperyment. Rozpalona doznaniami realnymi podbudowałam się niemoralnie przebierając za Zuzannę i wypatrując ochoczego ogiera. Błędem było, że nie wybrałam docelowo pokoju „seks”, ale też liczyłam na jakieś merytoryczne wypowiedzi „w trakcie”. Okazało się, że w każdym pokoju można cybrzyć, a najlepiej wychodzi to na pseudochrześcijańskich.
    Do trzech razy sztuka.

    Pierwszy wpadł mi w oko zaczepnymi wypowiedziami na ogóle. Świergotał, jak typowy wodzirej poszukujący panienki na 15 minut. Zapukałam do niego i obiłam się o własne echo… facet był tak nieśmiały, że nie pomogły moje szesnaste urodziny ukończone w zeszłym miesiącu, opis delikatnej różanej bielizny i takież sugestie do rozbieranek. Nie było rozmowy, odbiłam się od ścian privu, w oddali “słysząc” tylko wyrazy dźwiękonaśladowcze.

    Drugi pan miał znaczący nicek i od razu zapukał trzy razy pięknym uśmiechem. Widząc jego determinację w brnięciu do celu uświadomiłam mu, że to ma być eksperyment. Naucz mnie – rzekłam i zostawiłam go z problemem, który okazał się jednak nie do przeskoczenia. Drogie panie, jeśli nie macie w bieliźniarce ukrytej kamerki, mikrofonu, różnorakich maskotek, rozbieranych fotek, a dodatkowo nie chcecie ujawniać loginu, to szanse na przeżycie sensualnych uniesień oscylują niskoprocentowo. Mój rozmówca kamerkę i mika przeżył (kobietki mało techniczne są), brak fotki także (już miałam zamiar podebrać komuś awatara), ale niedostępność loginowa wprowadziła go w furię. Zasłoniłam się niedoświadczeniem i rozbudzaniem wyobraźni bez wizualizacji. On jednak chciał bym patrzyła i pisała. Nie szukał też uczennicy, co najwyżej równorzędnej jemu „nałożnicy”. Kolega chyba podejrzewał, że jestem facetem i zbluzgawszy wyłączył okno.

    Zniesmaczona spróbowałam odstani raz. Podałam się za doświadczoną matronę w średnim wieku. Może takie kobietki mają lepsze wzięcie niż małolaty? A rola starszej siostry, nawet matki była sugestywniejsza? Zapytał o zdjęcie, nie nalegał na nic więcej. Umówiliśmy się, że najpierw ja postawię go do pionu, potem on wymuska dokładnie mnie. Nadziałam się z rozpędu na niego w ciemnej łazience, jęczałam mając pełne usta roboty… pielęgnowałam wirtualnie dobre 5 minut. Normalny chłop trysnął by już dawno szczęściem, ale na czacie są raczej odbiegający od standardów, wiec brnęłam dalej. Nagle piiiii, zaniepokoił mnie brak ruchu, facet milczał (zrozumiałe), ale na ogólnym nic nie migało. Pokój wyleciał w kosmos! Powróciłam jeszcze rozpłomieniona na romanse a kochasia już nie było… Każdy pamięta masowe giniecie pokoi prywatnych i pustoszenie tlenowych średnio co godzinę z początku roku. Myślałam, że to już prehistoria. Inaczej… wymienilibyśmy loginy.

    Zuzia pozostała nieukojona wśród gąszczu męskich zmienników i zamienników. Zbyt mocno chciała zmysłowo?

    Ludzie boją się ujawnić tożsamość, choćby czysto emajlową w tak znaczących sytuacjach, chyba, że log jest do tego przeznaczony. To jakaś forma obrony loginu, za którym stoi człowiek? Nikt nie chciałby być postawiony na katafalku i wytykany za cybrzenie. A tak naprawdę mało kto tego nie robi. Raz – z ciekawości, z ochoty, później dla śmiechu… Zapewne byłabym wściekła gdyby ktoś opisał mnie, dał publicznie pieczołowicie i namiętnie kleconą intymną rozmowę. Podobnie jak zrobiła to Szatniara (dobry pomysł na marketing!), opisując podchody chyba dojrzałego faceta do chyba niedojrzałej kobietki (może motyw uciekającego króliczka, rzewnych serenad i wierszy to jest metoda na zatrzymanie faceta na czacie? O ile role im się nie pomieszały).

    Opisywanie i upublicznianie podobnych przeżyć prowadzi do stopniowej obojętności. Raz napisali, kolejny pochłania emocje coraz mniej. Tak naprawdę nic się nie dzieje; czytający czytają, śmieją się i wiedzą, bo doświadczyli. Nabywamy odporność na przeszłości i przyszłość. Zmienianie loginów nic tu nie da kiedy zaufamy, kiedy obnażymy się, chcemy być naprawdę. A tu ten kretyn opublikuje najwierniej najpikantniejsze rozmowy. Ukrywanie się pod loginami, zmienianie ich w niebezpiecznych sytuacja to czyste tchórzostwo. Tchórzostwo nie bycia sobą. Dla bezpieczeństwa, dla zachowania „twarzy”. Ale skoro czegoś się obawiamy, to podświadomie uznajemy, że robimy coś, czego należy się wstydzić. Więc po co w ogóle to robić?

    Autor: Kadarka @ 10:32 z kategorii Cybertaniec |

    Jeden komentarz do wpisu "Niewycybrzona za tchórzostwo"

    • Kadarka says:

      Kasia mówi:

      Jejku, Ty i czat? Do głowy by mi nie przyszło :>

      14/08/2008 godzina 13:18

      kadarka
      mówi:

      Kasiu, dlaczego nie ja? Za grzeczna, za wymuskana, za zasadnicza, za chłodna? To tylko cząstka mnie
      Może trzeba było pisać właśnie tak – prosto i “z mostu”, a nie chować prawdę pod nietkniętymi słowami (lajcik toć to jest też…)
      Na czacie rodzą się przedziwne koszmary, prawda?

      14/08/2008 godzina 13:36

      flamenco_night
      mówi:

      No i po coś się z krzaków wychylała? ;) ;P

      Z tą obojętnością, to nie tylko wirtualnie tak jest. Pierwsza miłość, czy fascynacja, zapada w pamięć. To stąpanie po linie nad rozżarzonymi węgłami jest tak nowe i podniecające.. a potem? “Każda miłość jest pierwsza…” śpiewamy sobie, by wierzyć, że kolejna (też) jest wyjątkowa. Jednak niejednokrotnie łapiemy się na schematycznych zachowaniach i rutynowym “czuciu”. Obojętniejemy. Zawsze świeża pozostaje może chwilowa faza zauroczenia, pożądania, ale.. poza tym jest już tylko powtórka z rozrywki.

      14/08/2008 godzina 15:15

      Szatniara mówi:

      Prywatnych rozmów nie publikuję bez czyjejś zgody na moim blogu. A jeśli ktoś pisze na ogóle to czemu nagle miałoby mu być łyso jeśli zobaczyłby to samo w zwierciadle? Nie widzę różnicy. Zresztą, móc poczytać o sobie u mnie, to nawet jakaś forma chluby. Piszę tylko o intrygujących postaciach, rozmowach zjawiskach, przynajmniej według mojej oceny.
      P.S. Skąd wytrzasnęłaś te szpilko-skarpetki? Są genialne

      14/08/2008 godzina 18:24 | Edycja

      Donwinka
      mówi:

      świetne skarpetki
      miłego weekendowania

      14/08/2008 godzina 22:23

      Kasia
      mówi:

      Myślałam Kadarko,że tylko ja dałam się wciągnąć w ten obłędny taniec na linie – często bez asekuracji;)

      15/08/2008 godzina 01:55

      kadarka mówi:

      Flamelko, krzaki mnie pokuły
      Ciężko jest kochać, ale chyba ciężej nie kochać wcale. Trudno oprzeć się euforii miłości, spotkaniu, dotykowi… Może lepiej jest zachować tę pierwszą miłość wszelkimi siłami, nie szukając następnej? Nie wzruszać ramionami „że zaraz zdarzy się to i to” i znów wpaść w codzienną „rutynę” uniesień. A jednak nie prosto jest się oprzeć.

      Szatniaro
      Zdaje się publikacja czyichś słów z ogółu czata równa się z publikacją ich gdzieś w necie. Fakt, rozmówca musi się z tym liczyć, chociaż większość o tym nie wie. Nie jestem przekonana, czy jest to forma chwały, wyróżnienia rozmówcy, który nie zgadza się z opisem albo przedstawianiem własnych słów. Sam może to zrobić. Ale dlaczego nie chce? To jego własna wola?
      Marketing sieciowy w rozumieniu przeciętnego użytkownika niebezpiecznie się rozrasta

      Skarpetki wydziergałam na drutach, szpilki domalowałam. Wyobraźnia płata figle .

      Kasiu, to kolejny doświadczenie, niekoniecznie związane z utratą „twarzy”. Ciche porozumienie bezsłowne.

      Pozdrawiam.

      15/08/2008 godzina 10:09 | Edycja

      noperfect
      mówi:

      Ja dałam wirtualnie dupę kilku młodzieńcom. Ale to na początku czatowania. Potem zaczęłam szukac odpowiedzi dlaczego tyle osób tu sie tuła, i jakie jest moje miejsce wsód nich.Potem pokochałąm dwa razy. Raz 21 latka, a raz 18 latka. Nie cybrzylam ani razu z pierwszym. Z drugim tylko raz Utrzymywaliśmy kontakt ponad rok. To on mnie nauczył tak wiele z informatyki. Zaraził muzą, pokazał w swoim egoizmie miłość. Prawdopodonie się potem uzależnił on narkotyków, studiuje, zdaje się jeszcze jest prawiczkiem a może w koncu zaliczył?. Dla mnnie zrobil extra pozowane zdjęcie. Powiecie pewnie ze zdradzilam meża? Czy w miłosci jest pojęcie zdrada? Czy miłóść jest ograniczona? A w dupie – rzucajcie kamieniami.

      15/08/2008 godzina 13:48

      Kasia mówi:

      Kadarko, mam nadzieję, że nie potraktowałaś moich słów jako dezaprobaty czy nagany. Daleka jestem od tego, a cyber? Czekam aż ktoś mi wytłumaczy, cóż to takiego? I nie ma w tym ani odrobiny pruderii, tylko pytanie: co to jest cyber?
      Bo przecież nie wstawianie idioticonek i wyrazów dźwiękonaśladowczych typu: mmmmm, oooooch ? A może się mylę.
      Głupiam i tyle.
      Każdy bierze z sieci to co mu odpowiada. Nie obcym oceniać gusta i motywy. Halleluja!;)

      15/08/2008 godzina 17:17

      kadarka mówi:

      Niech rzuci ten kto bez grzechu .
      Chyba nie ma człowieka, który wchodząc na czat kieruje się od razu na pokoje „sex” i od razu prowadzi genialnie skonstruowaną rozmowę. Człowiek najpierw obserwuje ogół, nie mogąc ogarnąć szybkości i ilości myśli kilkunastu nicków. Ile okien musi przebrnąć, by trafić na „swego”, instrumentaliści nie pogardzą żadna chabetą jeśli dobrze pisze na temat.
      NO, to brzmi jak rachunek sumienia. Czujesz się winna, że zdradziłaś męża w ten sposób? A czy on podczas stosunku zawsze myśli o Tobie? A kiedy idzie ulicą nie ogląda się na inne? Miłość ogranicza, ale to jest warunek jej istnienia. A właściwie porozumienie obu stron na co mogą sobie pozwolić. Porozumienie czyli szczera rozmowa a nie milczenie z pretensjami, albo przymykanie powiek i cierpienie.

      Kasiu, nawet jakbyś mnie publicznie upokorzyła dochodziłabym Twoich ukrytych racji
      Nie każdy znajduje upodobanie w cybrzeniu, ale pragnie dotknąć choć namiastki tego nieznanego. I nie wszyscy umieją wybrać co dla nich dobre. To chyba przebiega etapowo, bo w końcu i cyber się nudzi, ludzie starzeją a i merytoryka milknie gdzieś po ścianach pokoi. Nowi ludzie też bledną i człowiek przenosi się… w głębsze warstwy netu, by tak sprawdzać się w podbojach

      Mnie się pytasz czym jest cyber? Czuję się zażenowana. Sugeruję przejście na priv

      15/08/2008 godzina 19:28

      noperfect mówi:

      http://www.filmiki.jeja.pl/27,cybersex.html

      15/08/2008 godzina 21:36

      Donwinka mówi:

      tak to malinki”polan”, ale wiem, że też są truskaweczki, które owocują dwa razy w roku nie pamiętam w tej chwili nazwy, gdzieś mi uciekła
      pozdrawiam weekendowo i dzięki, że do mnie zajrzałaś
      miło mi

      15/08/2008 godzina 21:47

      kadarka mówi:

      No, zawsze istnieje obawa, że klikasz z kimś całkiem bliskim. Dla pewności jest jeszcze wizja (gwarancji identyfikacji jednak nie ma ).

      Donwinko, tych odmian jest tak wiele, że trudno zlokalizować tę moją – lisotpadową . Pozdrawiam!

      15/08/2008 godzina 22:53

      Kasia mówi:

      Pozwolę sobie zostawić uśmiech dla Zuzanny:)

      16/08/2008 godzina 17:18

      kadarka mówi:

      Zuzanna się odśmiechuje :D (z ukrycia ;) )

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

sierpień 2008
P W Ś C P S N
« lipca   września »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u