Tekst długi, skomplikowany dla tych, którym łaska oszczędziła doświadczenia zarządzaniem kapitałem ludzkim.
Jest w sieci pewne grono ludzi, których można nazwać liderami. Takich słodkich lowelasów (brakuje mi zamiennika), którym real dał w kość, a tu zaszywszy się pod pelerynką nicków podnoszą z martwych swój egocentryzm. Czy w necie czy w real, aby zaistnieć mógł ktoś czy coś zachowana musi zostać pewna drabina. Z czatowego ogródka wyciągnięci przeciętniacy trafiają na listy najbardziej poczytnych blogów i for, a nawet staja się twórcami stron internetowych. Hierarchiczność ustawia nicki w skali przedsiębiorstwa różnych szczebli. Jak to działa?
„Liderzy” netowi (ograniczę się tylko do jednostek, żeby nikt nie odnalazł tu siebie, przypadkiem) cenią sobie ludzki kapitał, ale tylko od strony technicznej, instrumentalnej.
Najpierw badają potencjalne cechy kandydata (mającego posłużyć do współpracy), węszą czym się interesuje, jakie posiada kwalifikacje; to nic, że nie ma nawet matury, liczy się doświadczenie, tak wiec wiek nikogo nie dyskwalifikuje. Podczas monitorowania zawraca się uwagę na: zaangażowanie, wigor, inteligencja, lojalność, kreatywność, wyobrażania, zdolność przetwarzania informacji, a przede wszystkim sprawność logicznego myślenia i realizację narzuconych celów. Szukanie takich aspirantów – z odpowiednia wiedzą, doświadczeniem i przejawiających chęć do działania – jest podstawowym zamierzeniem owego przedsiębiorstwa, a zarazem zbiorowym wymuszeniem na potencjalnym kandydacie najlepszych rozwiązań dla owej firmy.
Los przedsięwzięcia zależy od jej uczestników – strategie i cele organizowane są właśnie przez nich. To oni projektują jego treści, wykorzystują atuty do dalszej promocji i aktywnie uczestniczą w rozwoju projektu, a od tego jak działają zależy zysk. Nie ważne czy pracują dla ideologii czy dla kopniaka, naiwność pozwala im jednak budować nadal… dla ideałów?
Podstawowym celem rozwoju interesu jest tworzenie sieci powiązań miedzy ludźmi poprzez wykorzystanie narzędzi komunikacyjnych, co sprzyja nieformalnym dyskusjom i pomaga rozwijać sieciowe wspólnoty wymiany doświadczeń i wiedzy. Ale potencjał tych grup oparty jest głównie na zaufaniu, wzajemnych świadczeniach i kontaktach interpersonalnych czyli kulturze organizacji, a tu niestety ten kanał jest częściowo zaburzony, stąd szala sukcesów i porażek waha się dość często.
„Lider” jednak nie postrzega pewnych zależności, nie inwestuje w indywidualny rozwój pracownika poprzez zapewnienie mu siły, wiary w swoje możliwości, zdrowego klimatu, wspierania w razie niepowodzeń, nie prowadzi rozmów, nie jest dla nikogo partnerem, jest zawsze „nad”; robotnik sam musi dochodzić, mniemać o co mu tak naprawdę chodzi – jeśli uda mu się przechwycić prawdziwą koncepcje dostaje podwyżkę w postaci takiego „dziękuję” lub „przepraszam”. Niuans tkwi w tym, że przyjęte praktyki zarządzania pracownikami polegają nie tylko na dzieleniu się wiedzą (w tym wypadku „lider” jest raczej skąpcem), ale na zespoleniu ich w jedną grupę, powiązaną nie tylko sztywnymi konwenansami. Zapewni to, iż holding będzie miejscem, gdzie gromadzi się informacje i uskutecznia najlepsze praktyki, jak również wspólnotą osób w niej pracujących mocno identyfikujących się z niepowodzeniami i sukcesami firmy.
Dla zwiększenia zysków należy raczej inwestować w rozwój wiedzy,
indywidualne zdolności przez kreowanie takiej atmosfery, która nastawiona jest na wspieranie, wspomaganie, doradzanie i partnerstwo, a nie tą opartą na hierarchii.
Może rozumienie pojęcia „kapitału ludzkiego” odnośnie działalności internetowych „liderów” nie jest łatwe, lecz kąt padania moich myśli na dzień dzisiejszy kręci się koło tego tematu. Interes własny, budowanie macierzystej wartości kosztem armatniego mięsa.
Wpis nie wymaga komentarzy.

Komentarzy: 2 do wpisu "Kapitał ludzki"
Orchidea mówi:
Napisałaś
“Dla zwiększenia zysków należy raczej inwestować w rozwój wiedzy, indywidualne zdolności przez kreowanie takiej atmosfery, która nastawiona jest na wspieranie, wspomaganie, doradzanie i partnerstwo, a nie tą opartą na hierarchii.”
Mniemam,ze chodzi tu o działania na poziomie “podziemia”, inaczej powiedziawszy rozwój w oparciu o wnioskowanie, rozmowy, plotki etc…by potem rozwijać się już indywidualnie poszukując samodzielnie rozwiązań. Ci niektórzy, mało odważni a bystrzy przez niepowściągliwość języka i naiwność tracą tak wiele na konto “przedsiębiorstwa” W jaki sposób? Mianowicie nie posiadając określonych predyspozycji do działania posługując się jedynie inteligencją rzucają hasła, by zręcznie je pochwycił ten drugi, potrafiący zawsze się wykazać i zrobić ze wszystkiego użytek. Przypomina mi to ściąganie na klasówkach. Suma summarum, można stworzyć człowieka na swój obraz i podobieństwo słowem. Każde działanie ludzkie we wspólnocie jest oparte o komunikację i ona odpowiada za globalny rozwój. I tu jawi się wielka niesprawiedliwość, nie zawsze lider adekwatnie nagradza członków wspólnego działania, gdyż nie ma zasięgu monitorowania “podziemia”. W tym momencie zaczynają się schody, gdy w grę wchodzi „wynagradzanie”-motywowanie. Widząc swoje straty delikwent najchętniej posłużyłby się podstępem, tu nie lada wyczyn. Tu nie ma zapłaty materialnej, tu jest tylko rozwój własny i satysfakcja, uznanie od innych. Zastanawia mnie jeden fakt, czy świadomość iż moje dzieło intelektualne jest w części zasługą innych, jest w pełni satysfakcjonujące? Czy tu, tak jak w szkole liczą się punkty (skala ocen=treść komentarzy) wejść, wpisów? I nie ważne jaka drogą uzyskane?
Lider winien być niezmiernie bystry i umiejętnie motywować do działania każde ogniwo w siatce organizacyjnej. Gdy nie zauważy, nie doceni, traci współpracownika. Fortuna kołem się jednak dalej toczy. Lecz czy w dobrym kierunku? Niepozornie część osób charakteryzuje się tym czymś co nazwałabym ikrą, w Twoim języku to jest zaangażowanie i pomysłowość zdaje się. Pragnę zaznaczyć, że nie każdy ten dar posiada. Druga część to władza wykonawcza=nadzorująca, egzekwujaca , trzecia część transport i komunikacja (biuro-tu techniczne rozwiązania, zapisy, wygląd, merytoryczność, kategoriowanie) Jest tez przetwórstwo i produkcja. Do tego potrzebny jest surowiec lub półfabrykat-tu najczęściej stosowany. Zdarza się iż dana osoba jest rozbiegana i nieskoordynowana w swym działaniu. Jest niekonsekwentna. Jednak jej natura ma znaczny wpływ właśnie poprzez kontakty konspiracyjne z drugimi. Takie postacie są niestety niedoceniane, jednak ich znikniecie potrafi przerwać domino. Takie osoby tu w sieci nie maja swojego stanowiska. Mądry lider trzyma “rękę” na klawiaturze i roztropnie w porę motywuje do działania i wyłapuje takowe osoby po prostu je stwarzając=wydobywając ich potencjał na zewnątrz ma to miejsce w sieci wręcz unikatowo. Z racji oszczędności czasu może się jemu wiele wymsknąć spod kontroli-straty mogą być niepowetowane.
Zdecydowanie najistotniejszą rzeczą winno być rozeznanie jaki jest popyt, i na jakie artykuły. Trzeba spojrzeć także, czy produkcja ma mieć wymiar akordowy, konsumpcyjny, czy jakościowy i artystyczny-kulturowy. Jakościowy zawsze będzie się wiązać ze sztuką, szczególnie z własną inwencja, tak jakby stwarzać rękodzieło artystyczne, które to zawsze jest bardzo kosztowne i cenne potem. Powiem tak, fajnie jest oglądać wesołą komedię, która nam dostarcza odprężenia i relaksu, pozwala zapomnieć o szarej codzienności, pozwala umysłowi odpocząć. Zupełnie czymś innym będzie oglądanie bajki z morałem, bądź filmu wymagającego czynnego udziału naszego umysłu. Wszystko zależy od kondycji odbiorców i ich upodobań. Myślę, że rzemiosło artystyczne powinno być szczególnie w cenie.
Pytanie, czy lider tu w sieci ma na celu zaspokajanie potrzeb innych czy wydobywanie z nich wartości i zdolności dla własnych osobistych celów-satysfakcji z naiwności bliźnich? Na miłość, jaki przedsiębiorca myśli bardziej o pracownikach niż o sobie?
Świetna zabawa nie powiem.
16/07/2008 godzina 23:20
Kasia mówi:
Czasem mam wrażenie, że lider doskonale się bawi, śmiejąc się w kułak, gdy inni próbują za wszelką cenę, w pocie czoła spełnić jego oczekiwania. Brak aprobaty powoduje siłowanie się i silenie się na nadludzki wysiłek: zaspokojnie lidera. Ten nie będzie nigdy zadowolony. A wypruwanie sobie żył, a w ostateczności wykrwawienie, skwituje wzruszeniem ramion i burknięciem:przedstawienie musi trwać!
Chyba mam niedobre doświadczenia;)
17/07/2008 godzina 02:14
flamenco_night mówi:
Mądry lider – który naprawdę chcę coś stworzyć – otacza się mądrzejszymi od siebie. Zawsze.
To właśnie tacy liderzy wznieśli gmachy gigantów przedsiębiorczości na świecie.
Z takim liderem chętnie też współpracują ci, którzy rzeczywiście mają do zaoferowania swoją pasję tworzenia (w jakiejkolwiek dziedzinie) – wolą pozostawać w cieniu, pracując na markę, nie rozpraszać się zachywytami, szumem medialnym (i nie tylko).
Przeciętniak na szyldzie + inteligenci w piwnicy = murowany sukces.
Gorzej, gdy w szeregi piwniczne wejdzie przeciętniak jedynie strugający inteligenta (a to naprawdę nie jest aż tak trudne, jak moglibyśmy przypuszczać..) – potrafi szybko “podkopać” cały gmach, coś zalać, gdzieś gazu upuścić, coś wysadzić.. dla rozrywki..
17/07/2008 godzina 10:48 |
Orchidea mówi:
Dziewczyny jesteście boskie-rany.
17/07/2008 godzina 11:37
Pluskotka mówi:
Adnotacja, że wpis nie wymaga komentarzy zadziałała jak lep na muchy. Żem nie pracująca, to się nie wypowiadam bo nie rozumiem tych mechanizmów.
17/07/2008 godzina 20:10
kadarka mówi:
Orchi, liczy się inwencja, twórczość własna, wtedy człowiek doceniony zostanie i obdarzony profitem pogawędki z szefem, a nawet dostanie dyspensę chwilowego odpoczynku od kreatywności. Co nie znaczy, że należy mu się urlop od myślenia nad wspólnym projektem.
Ale przecież obu stronom sprawia to ogromną satysfakcję .
Sprawa ocen jest jak najbardziej otwarta. Siedzimy w ławkach osłoniętych drewnianymi barierami, porozumiewamy się przez mikrofony i komunikatory, mimo że jesteśmy tak siebie blisko. Nie zaznajemy ciała. Ściągamy od siebie odpowiedzi na egzaminacyjne pytania. Kto sprytniejszy w ściąganiu informacji ten punktuje a jego szczebel kariery wymaga już większego wysiłku. Niestety.
Gdyby podziemie nie było tak rozwinięte umarłby niejeden liter przedwczesną śmiercią swoich łopatników. Podziemie jako nieoceniony składnik całego przedsiębiorstwa czyni upublicznione treści mniej błędnymi, chociażby merytorycznie (chyba, że wkradną się emocje, wtedy nawet lider nie jest w stanie zapanować nas rzucającym pianą łopatnikiem). Wbrew pozorom w najciemniejszym miejscu najjaśniej świeci słońce, rodzą się najlubieżniejsze (…) teorie. Spisek trwa, także na zasadzie partyzantki. Gównie po to by zagłaskać nudę na śmierć.
Jaka jest zapłata?
Bez siebie nawzajem bylibyśmy nikim.
Kasiu, ja też nie mam zbyt dobrych doświadczeń, zwłaszcza tych pierwotnych, teraz bez nich byłabym nierozgarniętym dzieckiem. Wychodzi za to, że dobro i zło jest potrzebne do weryfikacji równowagi. Śmiejący się lider nie jest mi też obcy, a jednak cieszę się, że go nie widzę, bo doszłoby do rękoczynów.
Dlaczego nasz instynkt stadny karze nam stworzyć społeczności internetowe? Ktoś zawsze musi stać czele, a nad tym kimś znów spinający klamrą wszelkie nasze potrzeby…
Flanelko
Mądry lider jest na tyle mądry, by niedostatki własnego intelektu tuszować wysiłkami innych. Tu, gdzie nikt nie sprawdza papierka z wpłaconą kaucją i wynikiem z egzaminu. Dobry lider nie skreśla nikogo na starcie, daje mu kilka szansę, a i często waha się czy jego praca jest rzetelna, bo może się odnieść tylko do niej subiektywnie. Ewentualnie do opinii mu podległych. Jeśli siebie samego traktuje jak wyrocznię a delikwent zapowiada sie kiepsko, to niestety lepiej oddać mu kawałek własnego terenu niźli tarzać się w mdłych fantazjach. Zostaje jeszcze totalne upokorzenie jego wypocin, ale pominę tu tę nieprzyjemną stronę holdingu .
Z pasją tworzenia zgodzę się, jak i z chęcią wypromowania człowieka, który pozornie jest nikim. Tak, bo zdarzają się liderzy – odszczepieńcy, którzy, pomimo niełatwego kandydata, widzą w nim szansę rozwój swej firmy. Chwała im za to. To trudny kawałek chleba dla obu stron.
Jeśli już wspomniałaś o piwnicach to nie zapomnij też o kursach jakie pracownicy świadomie świadczą sobie nawzajem. Z piwniczych czeluści z Kopciuszka wylania się Królewna.
Pluskoto, tu nikt nie pracuje (na pewno nie zarobkowo). Wierzymy w bujdy o ideałach.
PS.Mam rozumieć, że czytałaś tylko to ostatnie zadnie? .
Życzę doskoczenia do gwiazd. Bez guzów.
18/07/2008 godzina 01:01
Pluskotka mówi:
Czytałam całość, ale przerosła mnie toteż nic nie mówię.
19/07/2008 godzina 09:18
Lunetarius mówi:
Ciekawie, ciekawie
Dobrze rzecze Flamenco
20/07/2008 godzina 15:45
kadarka mówi:
Paulo, człowiek przerasta człowieka, sieć mami kablami, świat spod nóg ucieka. Jeszcze nie jedno przed nami
.
Luneto, czyżbyś jednak zobaczył tu siebie?
No fakt, lider może być cichym podżegaczem, ale tak obscenicznie do koleżanki powyżej? Normanie czat…
nice! i’m gonna make my own blog