- – Masz pan papierosa? – wysoki mężczyzna podszedł do wielkiej witryny RUCHU.
- Mam – odparł drugi nie odwracając się nawet do rozmówcy. – Bez filtra.
Wyciągnął z kieszeni tabakierkę i bibułki. Począł skręcać coś na kształt papierosa. W szybie, w zarysach twarzy widać było zmęczona linię oczu i ust, jak gdyby na nie przelany został cały czar życia. Był przystojny, ale tak jakiś poręcony, wręcz niesympatyczny. Miał może 25 lat.
- Proszę – podał nieznajomemu, twardo oglądając kolorowe czasopisma.
Odpalił papierosa i w smudze dymu trwali tak przez chwilkę.
- Ładna lalunia… hehe – wtrącił przypadkiem zaciągając się po samo dno.
Ten od papierosa skrzywił się. Wielość pięknych lalek przytłaczała wszystkimi kolorami świata.
- Za dużo pstrokacizny, proszę pana. Nie widzę tu nic pięknego, fałsz i obłuda.
- Coś ci się pokręciło chłopczyku…
- Nie mnie, ślepcom. Wie pan, kim ona jest? – wskazał na okładkę najbardziej popularnego, kolorowego pisma. – To ciało od niedawna okupuje wszystkie dzienniki, postery, plakaty, reklamy. Wszystkie przedsiębiorstwa handlowe kupują za bajońskie sumy możliwość jej pokazania, gdziekolwiek, aby choć koło niej. Sprzedaż się podwaja, klienci walą wszystkimi możliwymi dziurami. Paparazzi nachalnie promują to przedsięwzięcie…. To piekło. Nikomu nie życzę, by od dzieciństwa musiał współistnieć z pięknem. Z rzadka widywane piękno opromienia świat. To, widzialne, na co dzień, rani, pali i zadaje rany, nigdy się nie zabliźni.
Chłopak nie odwracał twarzy od szyby, mówił jakby do siebie, monotonie, bez żadnego wyrazu twarzy.
- A tamta – wskazał na niebieskooką piękność o kruczoczarnych włosach. – Wyrazista, prawda? Jej piękno nie wymaga objaśniania. Rozmawiałem z nią, nawet dotykałem. Jest taka sama jak na zdjęciu – nierzeczywisty blask skóry zdaje się sam wytwarzać światło, oczy, o niesprecyzowanym odcieniu nowo powstałego koloru; misternie wykrojone, wydatne, mięsiste wargi, zawsze gotowe do całowania; nos wyrzeźbione przez utalentowanego rzeźbiarza i ich płatki, drgające czynią ją bardzo zmysłową. Jej każdy ruch jest delikatną falą na wzburzonym morzu, zachwycała precyzją ruchów i wykwintnie smakiem…
- No, takie są najlepsze…
- Do czego? – chłopak odwrócił się pierwszy raz do niego. Był cholernie przystojny, jak on nie mógł tego zauważyć? Idealny i te oczy. Świdrujące we wszystkich odcieniach niebieskiego, od lazuru po granat przez fiołkowy, grafitowy, popielatoniebieski, kobalt, indygo i błękit. Niebieski dym przesłonił mu rysy twarzy.
- Zdaje się panu, bo siła piękna polega na wmówieniu tym, którzy się z nim stykają, że oni sami są piękni. Oni zarabiają krocie na tworzeniu tej iluzji. Wyrywają ich sobie, zapraszają na przyjęcia, występy w programach telewizyjnych, umieszczają na rozkładówkach. Nie mogę potępiać ludzi za to, że wpadają w pułapkę tego mamidła. Jako dziecko byłem przekonany, że jestem tak samo wspaniały jak oni.
- Robisz w tej samej branży?
Chłopak uśmiechnął się.
- Marzył pan kiedyś by być brzydkim? Niewątpliwie po urodzie trzeba wybrać brzydotę. Jeśli brzydal nie przyciąga od razu uwagi, to i tak daje się zauważyć, wywołuje komentarze a wtedy anonimowość znika, droga się otwiera. Brzydal może robić tylko podstępny. Bez skrępowania, bez przerwy będzie zadziwiał. Im jest mniej uwodzicielski, tym większym uwodzicielem się okaże. Będzie rozmawiał z wyszukaną galanterią, tym lepszą, bo wie, że jeśli milczy przegrywa. Będzie odważniejszy, szybszy, bardziej skory do pochlebstw, bardziej się będzie starał, bardziej hojny, słowem, bardziej zakochany, bardziej skuteczny. Oni są wybornymi kochankami i triumfatorami w miłości. Wystarczy zresztą popatrzeć wokół siebie, ile przepięknych kobiet wychodzi za orangutanów. A atleci godni greckich posągów? Żenią się z odpychający larwami. Dla nas, nie dla nich. I pominę nawet wartości materialne. Uroda i piękno są przekleństwem, które wywołuje tylko gnuśność i rozleniwienie. Szpetota jest błogosławieństwem, dzięki któremu można stać się wyjątkowym, można zmienić życie we wspaniałe istnienie.
- Chcesz się oszpecić?
- Tak, ale brakuje mi serca i jaj brzydala. Mam tylko hormony niewdzięcznika i bojowość cielęcia.
Mężczyzna od papierosa splunął i wyrzucił żarzący się niedopałek.
- Co ty mi tu sprzedajesz, kolego…
- Uczciwość.
Zapisali…