• Niepamiętnik Pn, 5 maja 2008


    Papalagi

    Zanikają blogi, fora, administracja od czasu do czasu robi rewizję, albo ludzie sami znudzeni – odchodzą. Zmęczeni walką, o swój kawałek nieba. Szukają swych miejsc, migrują, pojawiają się inni. Tropią swój punkt zero, przysłowiowy dom, w którym sami pobielą ściany na ulubiony kolor, na komodzie postawią kolorowe kwiaty i powieszą jeszcze nieoceniony obraz. Potem rozsiądą się na szezlongu, przystawią stolik z laptopem i będą pisać mądrzej czy śmieszniej. Klik rozmową z automatem, za którym kiedyś siedzieli ludzie.Świat zewnętrzny to kasty o określonych funkcjach i pozycjach społecznych. TU ludzie chcą stać się osobami, znaleźć się znowu we wspólnocie, gdzie więzi miedzy członkami będą braterskie.Ludzie mają naturalną potrzebę zakorzenia i dzielenia się z innymi określonym terytorium. Niekiedy sami siebie wykorzeniają, by osiąść gdzie indziej, przechodząc do nowych form emocjonalnych wspólnot. Do nowych plemion. W nich odnajdują nowy sens, ofertę określonego stylu oraz identyfikacje z jej członkami. Dzięki nowemu plemieniu człowiek może na nowo zbudować swoją tożsamość.

    Dom, ten pierwszy jedyny. Uczy życia od podstaw, chociażby człowiek doświadczony przeszłością chciał odpocząć na emeryturze. Otwierając nowe drzwi własnego mieszkania poznaje odmienny świat, uczy się nowych z nim potyczek. Przychodzi niekiedy czas zwątpienia, czy ma sens to odkrywanie kolejnych wrót; może lepiej wyjść na ulicę, wsiąść do autobusu i zakotwiczyć w innym mieście? Czy będzie lepiej? Będzie inaczej? Wyzwaniem jest poznawanie myśli sąsiadów, wymienianie wrogich lub przyjaznych uścisków, granie… Wszakże nowe towarzystwo jest źródłem nowych wrażeń, a większość ludzi lubi przebywać w grupie i czerpać energię ze świata zewnętrznego.

    Dlaczego jednak nie w starym domu? Pęknięte ściany i tynk usypujący się na głowę, niejednokrotnie zmuszają do szukania nowego lokum, przywdziewania kostiumu kloszarda, obwąchiwania nowych dróg, grzebiąc w śmieciach konsumpcji.

    Ale gdyby dano im jeszcze jedną szansę, bez wahania wróciliby do lat szczenięcych, gdy jako niepierzone dziecię stawiali pierwsze kroki i zamiast z wiatrem pod wiatr wciskali stopy. Wracają, gdzie dostawali pierwszą burę, kuksańce i siniaki od sąsiadów. Jak dziecko, które wypluła wyrodna matka zawsze łase na jej jeden przychylny gest pod groźną miną poznania.

    Zawsze to ten pierwszy dom będzie autentycznym domem, reszta jest tyko wynajęta, na pewien czas.

    Autor: Kadarka @ 20:29 z kategorii Niepamiętnik |

    Jeden komentarz do wpisu "Prawdziwy dom?"

    • Kadarka says:

      flamenco_night mówi:

      Oj nie zgodzę się. Bardzo się nie zgodzę. Pierwszy dom bywa traumą, trumną – powrót do niego, to pogrzebanie się żywcem

      05/05/2008 godzina 11:37

      kadarka mówi:

      Flamenco, pisałam ten tekst mając na myśli również Ciebie . O miejscu, w którym czujemy się dobrze, albo łączą nas z nim mile wspomnienia, niekoniecznie wszystkie. Gdzie nauczono nas walczyć o swoje. Metody, środki pewne Ci nie odpowiadają? Dla mnie są jedynymi, które czegoś uczą. I to nie jest tak, że jak nie kijem to pałą, ale w takiej formie człowiek o wiele szybciej się sam wprawia.
      Zauważam małą analogię: Lazurowe się ostały, jako (blog) pierwsze i …ostatnie?

      05/05/2008 godzina 12:01

      flamenco_night
      mówi:

      Nie były pierwsze, Kadarko.. i nie były też pierwszym miejscem sieciowym, w jakim “zamieszkałam” – to pierwsze ze mnie zakpiło i odbiło się na moim zdrowiu, bynajmniej nie wirtualnym. Wiem, o czym pisałas (m. in.), stąd też komentarz zgodny ze stanem jak najbardziej faktycznym Nigdy bym nbie wróciła w tamto miejsce, zbyt wiele mnie zabrało, zbyt wiele zabiło mojej ufności, ciepła i oddania Ludziom..

      05/05/2008 godzina 12:46

      Pluskotka mówi:

      Muszę się przyznać, że zapomniałam o Tobie. A tu nawet zapamiętały się moje dane w komentarzach. Wstukam sobie Ciebie w zakładki, bo chwila refleksji czasem mi się przyda.

      05/05/2008 godzina 13:45

      Kasia
      mówi:

      A ja tęsknię za tym pierwszym, gdzie trawa miała niebieski kolor a wzrok miałam ostrzejszy, choć tak często bujałam w obłokach… I mimo tego, że nowe przyniosło nowe spojrzenia, tam mogłabym wybierać się na wycieczkę wspomnień, dziś to niemożliwe. Szkoda. Moja impulsywność, by nie rzec głupota, jednym ruchem zamknęła to miejsce na zawsze.

      05/05/2008 godzina 14:06

      wenus mówi:

      Śni mi się często podróż autobusem wzdłuż czarnej wody i to nocą. Często śni mi się woda, ciepła-jezioro. Jeśli śni mi się dom, to zbiegam w nim po schodach coraz szybciej i szybciej i w końu lecę w przepaśc i zlana potem budzę się.
      Nie mam domu, nie miałam i nigdy miec nie będę! Dom mnie przeraża. Boję się z niego wyjść. Zadałam sobie pytanie, dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta-boję się do niego wrócić. Dom to symbol…Ale czego?

      05/05/2008 godzina 16:04

      kadarka mówi:

      Flamenco, przykro mi, że ktoś bawił się Tobą, a Ty nie byłaś na tyle perfidna, aby oddać to, co dostałaś. Ja nie mam jakoś żalu o te wszystkie kuksańce i szarady, z których musiałam powybierać prawdziwe hasła i przerabiać po swojemu. Chciałabyś zapomnieć? A może lepiej pamiętać i nie dać się zwieść przypadkowi. Chyba teraz jest dobrze?

      Pluskotko skojarzyłaś mi się z beztroską nastolatką u progu dorosłości a przypomniałam sobie o Tobie, kiedy zatrąbili o dzisiejszej maturze z polskiego . Odbijam piłeczkę w linkach.

      Pamiętam Twój niebieski blog, Kasiu. I nie ma się co okłamywać i z tym czy tamtym miejscem, z którym jesteśmy emocjonalnie (dziwnie to trochę brzmi – nierealnie) związani przyjdzie się kiedyś rozstać, by poznać inne. Czy bez żalu… na pewno nie.

      05/05/2008 godzina 16:20

      flamenco_night mówi:

      Chciałabym zapomnieć, bo pamiętam tylko piękno, jakiego doświadczyłam. Czy to, że było złudne, coś zmieniło w jego odczuwaniu? Nic. Było bańką mydlaną, która prysła, naturalną koleją rzeczy.. Ale było – we mnie i ze mnie. Nie ja grałam fałsz. Boję się, że nadal nie umiałabym się bronić.. właśnie dlatego, że nie chcę rozpamiętywać zła, lgnąc do dobrych wspomnień, tęsknot.

      05/05/2008 godzina 16:52

      defetystka mówi:

      Kwestia czy mamy na tyle funduszy, energii, wreszcie chęci, by wyremontować prawie od podstaw ruiny domu pierwotnego czy wolimy zburzyć do fundamentów i zbudować od nowa. Zgodzę się, że najczęściej fundamenty są wpisane w późniejsze nasze działania, styl, nawyki, światopogląd, niemniej ciekawość konfrontacji w innych relacjach, nie przeszkadza, aby nazwać go także własnym przytuliskiem. Wyfruwasz z gniazda, bo rodzice przestają być jedynym i niezbędnym elementem, tworzysz nowe, nie zapominasz o starym. Na dobrą sprawę, nigdy nie wiemy czy stałe nie zamieni się w ruinę, a pewien czas nie zrodzi stałości:-).

      05/05/2008 godzina 17:25

      Pluskotka
      mówi:

      Złapałam piłeczkę i przesuwam cię do bardziej odpowiedniej zakładki.

      05/05/2008 godzina 18:25 | Edycja

      flamenco_night mówi:

      Oj nie zgodzę się. Bardzo się nie zgodzę. Pierwszy dom bywa traumą, trumną – powrót do niego, to pogrzebanie się żywcem

      05/05/2008 godzina 11:37

      kadarka mówi:

      Flamenco, pisałam ten tekst mając na myśli również Ciebie . O miejscu, w którym czujemy się dobrze, albo łączą nas z nim mile wspomnienia, niekoniecznie wszystkie. Gdzie nauczono nas walczyć o swoje. Metody, środki pewne Ci nie odpowiadają? Dla mnie są jedynymi, które czegoś uczą. I to nie jest tak, że jak nie kijem to pałą, ale w takiej formie człowiek o wiele szybciej się sam wprawia.
      Zauważam małą analogię: Lazurowe się ostały, jako (blog) pierwsze i …ostatnie?

      05/05/2008 godzina 12:01

      flamenco_night mówi:

      Nie były pierwsze, Kadarko.. i nie były też pierwszym miejscem sieciowym, w jakim “zamieszkałam” – to pierwsze ze mnie zakpiło i odbiło się na moim zdrowiu, bynajmniej nie wirtualnym. Wiem, o czym pisałas (m. in.), stąd też komentarz zgodny ze stanem jak najbardziej faktycznym Nigdy bym nbie wróciła w tamto miejsce, zbyt wiele mnie zabrało, zbyt wiele zabiło mojej ufności, ciepła i oddania Ludziom..

      05/05/2008 godzina 12:46

      Pluskotka mówi:

      Muszę się przyznać, że zapomniałam o Tobie. A tu nawet zapamiętały się moje dane w komentarzach. Wstukam sobie Ciebie w zakładki, bo chwila refleksji czasem mi się przyda.

      05/05/2008 godzina 13:45

      Kasia mówi:

      A ja tęsknię za tym pierwszym, gdzie trawa miała niebieski kolor a wzrok miałam ostrzejszy, choć tak często bujałam w obłokach… I mimo tego, że nowe przyniosło nowe spojrzenia, tam mogłabym wybierać się na wycieczkę wspomnień, dziś to niemożliwe. Szkoda. Moja impulsywność, by nie rzec głupota, jednym ruchem zamknęła to miejsce na zawsze.

      05/05/2008 godzina 14:06

      wenus mówi:

      Śni mi się często podróż autobusem wzdłuż czarnej wody i to nocą. Często śni mi się woda, ciepła-jezioro. Jeśli śni mi się dom, to zbiegam w nim po schodach coraz szybciej i szybciej i w końu lecę w przepaśc i zlana potem budzę się.
      Nie mam domu, nie miałam i nigdy miec nie będę! Dom mnie przeraża. Boję się z niego wyjść. Zadałam sobie pytanie, dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta-boję się do niego wrócić. Dom to symbol…Ale czego?

      05/05/2008 godzina 16:04

      kadarka mówi:

      Flamenco, przykro mi, że ktoś bawił się Tobą, a Ty nie byłaś na tyle perfidna, aby oddać to, co dostałaś. Ja nie mam jakoś żalu o te wszystkie kuksańce i szarady, z których musiałam powybierać prawdziwe hasła i przerabiać po swojemu. Chciałabyś zapomnieć? A może lepiej pamiętać i nie dać się zwieść przypadkowi. Chyba teraz jest dobrze?

      Pluskotko skojarzyłaś mi się z beztroską nastolatką u progu dorosłości a przypomniałam sobie o Tobie, kiedy zatrąbili o dzisiejszej maturze z polskiego . Odbijam piłeczkę w linkach.

      Pamiętam Twój niebieski blog, Kasiu. I nie ma się co okłamywać i z tym czy tamtym miejscem, z którym jesteśmy emocjonalnie (dziwnie to trochę brzmi – nierealnie) związani przyjdzie się kiedyś rozstać, by poznać inne. Czy bez żalu… na pewno nie.

      05/05/2008 godzina 16:20

      flamenco_night mówi:

      Chciałabym zapomnieć, bo pamiętam tylko piękno, jakiego doświadczyłam. Czy to, że było złudne, coś zmieniło w jego odczuwaniu? Nic. Było bańką mydlaną, która prysła, naturalną koleją rzeczy.. Ale było – we mnie i ze mnie. Nie ja grałam fałsz. Boję się, że nadal nie umiałabym się bronić.. właśnie dlatego, że nie chcę rozpamiętywać zła, lgnąc do dobrych wspomnień, tęsknot.

      05/05/2008 godzina 16:52

      defetystka mówi:

      Kwestia czy mamy na tyle funduszy, energii, wreszcie chęci, by wyremontować prawie od podstaw ruiny domu pierwotnego czy wolimy zburzyć do fundamentów i zbudować od nowa. Zgodzę się, że najczęściej fundamenty są wpisane w późniejsze nasze działania, styl, nawyki, światopogląd, niemniej ciekawość konforntacji w innych relacjach, nie przeszkadza, aby nazwać go także własnym przytuliskiem. Wyfruwasz z gniazda, bo rodzice przestają być jedynym i niezbędnym elementem, tworzysz nowe, nie zapominasz o starym. Na dobrą sprawę, nigdy nie wiemy czy stałe nie zamieni się w ruinę, a pewien czas nie zrodzi stałości:-).

      05/05/2008 godzina 17:25

      Pluskotka mówi:

      Złapałam piłeczkę i przesuwam cię do bardziej odpowiedniej zakładki.

      05/05/2008 godzina 18:25

      kadarka mówi:

      Wenus, mam przepowiadać przyszłość ze snów? Obyś dobrze wybrała adres . Z tego, co udało mi się wyczytać, to: woda to uniwersalny symbol uczuć, emocji oraz energii, sił witalnych i duchowych. Brudna woda to strata jednego w powyższych elementów.
      Nie, od tego masz Google… Ci, co podejmują trud odgadnięcia symboliki znajdują w nich najbardziej intrygujące informacje .Dom to coś więcej niż budynek, niekiedy więcej niż rodzina. Może być nawet taką małą ojczyzną, tradycją, wartością. Każdy ma dom, nawet wyklęty, ale własny. Jeśli tak ostentacyjnie wyrzekłaś się go, to co Ci pozostało tam na dnie, w sercu? Dla mnie dom, to niekoniecznie realne ściany, dom jest tam, gdzie jestem ja i kawałek świata, który kocham; daleko, nie w zasięgu ręki. Karmię się nadzieją, że kiedyś będzie mocniejszy, otwarły dla większej ilości ludzi. Na razie zamykam się w nim najczęściej sama.

      Flamenco, jesteś jak gałązka na wietrze, łatwo Cię zranić. Ale nie wierzę, że przez tyle lat “forowania” Twój naskórek nie pokrył się grubszą warstwą zrogowaceń. Pamiętać trzeba, bo można wejść nieopatrzenie do tej samej brudnej wody .

      06/05/2008 godzina 00:41

      kadarka mówi:

      Isiu, kwestia postawienia nowego domu jest dość prosta w naszych czasach. Dom to macierz. Masowe migracje z kraju, za lepszym, za innym i nieznanym to desperacki krzyk odwagi (ludzie zaczynają wracać ). Niektórzy jednak nie nadają się do tak radykalnych zmian i, chociaż cegłówki na głowę lecą, pusto w kontach, zostają ze starym. Tutaj mają całkiem sporą cząstkę siebie, może wszystko? Człowiek bez przeszłości to jak kartka bez podpisu. Nie mieć nic swojego? Nie umiałabym budować od początku, wolę budować na zgliszczach.

      Pluskotko, to jakieś stopnie wojskowe?

      06/05/2008 godzina 09:26

      flamenco_night mówi:

      Nie pokrył się z podstawowego powodu – nie mogę zakładać, ze następny Ktoś ma złe intencje, a więc przyjmuję Go z taka samą naownością.. nie umiem inaczej, bo i sama nie chciałabym być traktowana, jak potencjalny agresor, więc muszę być uczciwa, nie traktując tak innych.

      06/05/2008 godzina 10:50

      kadarka mówi:

      Ja spoglądam spoza tych zrogowaceń, ale nie otwieram od razu sprężynowca, a po cichu testuję. Sitko mam już wbudowane, nie zaprzeczę Ten, kto jakoś się przebije przez szańce kolczastych drutów i uderzy bez wypowiedzenia, okrzyknę tchórzem a nóż już będzie wiedział, co uczynić. Warstwy cebuli dość łatwo się odsłania, ale człowiek i przy takim “byle czym” łezkę urodzi i syknie zaskoczony.

      06/05/2008 godzina 11:01 | Edycja

      flamenco_night mówi:

      Az się wyprodukowałam na blogu, w związku z tą rozmową.. za dużo myslę

      06/05/2008 godzina 12:01

      flamenco_night mówi:

      No, nareszcie jesteś dzień dobry

      07/05/2008 godzina 10:13

      kadarka mówi:

      Naprawiłam parobem, jestem ;) . Dobry, dobry…

      Wenus, mam przepowiadać przyszłość ze snów? Obyś dobrze wybrała adres . Z tego, co udało mi się wyczytać, to: woda to uniwersalny symbol uczuć, emocji oraz energii, sił witalnych i duchowych. Brudna woda to strata jednego w powyższych elementów.
      Nie, od tego masz Google… Ci, co podejmują trud odgadnięcia symboliki znajdują w nich najbardziej intrygujące informacje .Dom to coś więcej niż budynek, niekiedy więcej niż rodzina. Może być nawet taką małą ojczyzną, tradycją, wartością. Każdy ma dom, nawet wyklęty, ale własny. Jeśli tak ostentacyjnie wyrzekłaś się go, to co Ci pozostało tam na dnie, w sercu? Dla mnie dom, to niekoniecznie realne ściany, dom jest tam, gdzie jestem ja i kawałek świata, który kocham; daleko, nie w zasięgu ręki. Karmię się nadzieją, że kiedyś będzie mocniejszy, otwarły dla większej ilości ludzi. Na razie zamykam się w nim najczęściej sama.

      Flamenco, jesteś jak gałązka na wietrze, łatwo Cię zranić. Ale nie wierzę, że przez tyle lat “forowania” Twój naskórek nie pokrył się grubszą warstwą zrogowaceń. Pamiętać trzeba, bo można wejść nieopatrzenie do tej samej brudnej wody .

      06/05/2008 godzina 00:41

      kadarka mówi:

      Isiu, kwestia postawienia nowego domu jest dość prosta w naszych czasach. Dom to macierz. Masowe migracje z kraju, za lepszym, za innym i nieznanym to desperacki krzyk odwagi (ludzie zaczynają wracać ). Niektórzy jednak nie nadają się do tak radykalnych zmian i, chociaż cegłówki na głowę lecą, pusto w kontach, zostają ze starym. Tutaj mają całkiem sporą cząstkę siebie, może wszystko? Człowiek bez przeszłości to jak kartka bez podpisu. Nie mieć nic swojego? Nie umiałabym budować od początku, wolę budować na zgliszczach.

      Pluskotko, to jakieś stopnie wojskowe?

      06/05/2008 godzina 09:26

      flamenco_night mówi:

      Nie pokrył się z podstawowego powodu – nie mogę zakładać, ze następny Ktoś ma złe intencje, a więc przyjmuję Go z taka samą naownością.. nie umiem inaczej, bo i sama nie chciałabym być traktowana, jak potencjalny agresor, więc muszę być uczciwa, nie traktując tak innych.

      06/05/2008 godzina 10:50

      kadarka mówi:

      Ja spoglądam spoza tych zrogowaceń, ale nie otwieram od razu sprężynowca, a po cichu testuję. Sitko mam już wbudowane, nie zaprzeczę Ten, kto jakoś się przebije przez szańce kolczastych drutów i uderzy bez wypowiedzenia, okrzyknę tchórzem a nóż już będzie wiedział, co uczynić. Warstwy cebuli dość łatwo się odsłania, ale człowiek i przy takim “byle czym” łezkę urodzi i syknie zaskoczony.

      06/05/2008 godzina 11:01

      flamenco_night mówi:

      Az się wyprodukowałam na blogu, w związku z tą rozmową.. za dużo myslę

      06/05/2008 godzina 12:01

      flamenco_night mówi:

      No, nareszcie jesteś dzień dobry

      07/05/2008 godzina 10:13

      kadarka
      mówi:

      Naprawiłam parobem, jestem . Dobry, dobry…

      07/05/2008 godzina 13:13

      wenus mówi:

      lęk i pragnienie

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

maj 2008
P W Ś C P S N
« kwietnia   czerwca »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u