• Moje podwórko Wt, 1 stycznia 2008

    Tym razem stało się, zdarza się zresztą co parę lat. Cierpię na cykliczne napady przestępnego Sylwestra.
    Jest zimno. W gruncie rzeczy tego najbardziej się obawiam. Reszta jest niczym – brak wygód, brzydota, nawet głód. Kocham to, co estetyczne, wygodne, i niemal wszystko to, co jadalne. A wy nie? Ale jeśli zaistniałaby taka potrzeba mogłabym się bez tego wszystkiego obejść, wytrzymać krańcowe warunki. Z wyjątkiem niskiej temperatury i braku łóżka, które się z nią poniekąd wiąże. Kiedy spada temperatura, staję przed straszliwym niebezpieczeństwem utraty najmniejszej… każdej komórki. Jeśli pozwolę zimnu się objąć, a powietrzu zmrozić ciało, może nawet więcej niż ciało, ono się obkurcza, zanurza w ciemna sferę, w bezruchu najgorszego unicestwienia.

    Stop! Miałam się obudzić w szampańskich humorze!

    Szukam klucza, chce otworzyć oczy, ale to tylko pogłębia mój stan zagubienia, które zwykle towarzyszy moim pobudkom. A wiem, że są ludzie, którzy natychmiast po przebudzeniu, w ułamku sekundy odnajdują swój świat; dlaczego ja wciąż stoję przed zamkniętymi drzwiami i tłukę pięściami w żelazne podwoje? Odkąd pamiętam zawsze niedosypiałam, wieczne wagary od snu towarzyszyły pogłębiającej się wielotorowości budzenia. O poranku świat jest niekompletny, przybliżony i niedokończony, ma jakieś fragmenty z poprzedniej nocy, jakieś urywki pogubionych rebusów, jeden po drugim odnajdujące swoje miejsce we własnym rytmie by umożliwić jakąś kontrolę nad tą obczyzną. Próbowałam wszystkiego. Zawsze gdy się budzę, mój świat pojawia się źle uczesany. To jest świat „brudnopisowy”, pokreślony, źle uzgodniony, beztęczowy, czasem niezwykły i bzdurny. Ale jest mój.
    Wszystko jest czarno-białe, dal spowija mgła a na szyldach mniej sprecyzowanych reklam mienią się nierozszyfrowanym alfabetem – po chińsku, tybetańsku, a może po tamilsku – napisy strzałek z kolejnymi rozwiązaniami problemów. Stare odległości nagle się zmieniają, kontury zacierają, dźwięki brzmią inaczej, jak przez watę. Tego dnia, pomimo mgły, niewyrażalnych napisów, bezbarwności filmu i jakiegoś huku w oddali wiem, że muszę w końcu znaleźć rozwiązanie na omamienie powiek by zapragnęły światła.

    Straszliwa słabość do ciepła lóżka… Łóżko, jest jedną ze struktur mojego świata – to nie tylko drewniane listwy i metalowa rama. Łóżko i jego świat położony, nie jest ani materacem ani lichą konstrukcją. Nie zamieszkujemy tego samego świata, gdy leżymy i stoimy. W łóżku zmienia się stosunek przestrzeni i czasu. Czy myślimy tam i tu tak samo? Czy mamy takie same uczucia leżąc i stojąc? Czy ktoś może mi odpowiedzieć „tak”, czy „nie” w sposób równoznaczny i sprecyzowany? Nie wyobrażam sobie ulokowania się do spania w miejscu pracy. Stamtąd sufit i podłoga wyglądają inaczej, to nie ten sam świat. Mój świat to ciepły mikrokosmos – łóżko, z którym ciężko się rozstać, zwłaszcza po takiej nocy jak Ta.

    Jest zimno. Zimne stopy, ale nie moje. Chłodzą moje łydki, wyrywają kołdrę, spychają na podłogę. Szybkie drganie powiek i chłód styczniowego południa wyrwa mnie z REM. Stary dziadek wpycha mi klucz w dłoń i pokazuje zamek. Otwieram drzwi… a tak stoi On, całkiem nowiutki, zaskakujący nowy model Nowego Roku.

    To tylko sen. Naciągam kołdrę i wtulam błogo we wcześniejszą fazę snu. Może jeszcze Go dogonię…

    Autor: Kadarka @ 08:26 z kategorii Moje podwórko |

    Jeden komentarz do wpisu "Łóżko"

    • Kadarka says:

      latiude mówi:

      Oczy wybudzone ze snu- dziwny poranek- może to dlatego- że tak rano? a może to ja jeszcze wczorajszy – nie to zimno –co tak zimno? senne obrazy po raz ostatni przelatują przed oczami i wracają na palcach do zostawionych pokładów ciepła pod kołdrą- poranka około środek- zimno – w nocy była awaria centralnego – wracam na miejsce przebudzenia.

      P.s ponoć pisałaś to na kacu- pij więcej -będziesz wielka!!! zostaniesz dobrą pisarką- jest też druga opcja – zostaniesz alkoholikiem

      02/01/2008 godzina 20:11

      kadarka mówi:

      Widać żeś wczorajszy – swój swego pozna. Z tym, że ja pisałam o porze południowej, więc, w zależności, którą fazę REM zaliczyłeś, a co za tym idzie jak długo spałeś, obrazy w Twojej głowie będą mniej lub bardziej wibrować, gdy znajdziesz wreszcie klucz do zapuchniętych powiek. I z tym, że ja muszę wstać i dorzucić węgla do tego pieca centralnego ogrzewania… a wtedy sen się urywa i ciężko wrócić do przerwanej fazy, a było tak błogo.

      Alkoholikiem nigdy nie będę, chociażbym się bardzo starała . A co do kaca, to kac moralny byłby tu lepszym terminem.

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

styczeń 2008
P W Ś C P S N
« grudnia   lutego »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u