
Czym jest piękno kobiety? Czy jest nim symetria, odległość między jednym okiem a drugim, wysokość czoła a wysunięciem podbródka, masywność warg, kąt załamania kącików ust, dwie piersi… Tymczasem ciało człowieka nie jest symetryczne. Pobieżnie spoglądamy na oblicze ukochanej, w ekstazie nie zauważamy standardowych krzywizn ciała. Symetria w czasie zakochania płata nam figla. A piękno to stereotypy.
Piękno kobiety to nie stój, nie fryzura czy makijaż, chociaż kobiety wydają krocie, bo dały się zwieść przymusowi reklamowemu. Piękno kobiety to jej wnętrze światło, duchowe promieniowanie skrzętnie skrywane, jakby kobiety nieświadomie chciały zaprzeczyć jego istnieniu. A tego, czego nie pokazują siłą rzeczy pozostaje niewidzialne.
Społeczeństwo programuje kobiety, działając na podświadomość poprzez wzorce kultury masowej, aby wierzyły, że jako kobiety nie wzbudzają pożądania bez spełnienia obowiązujących w danej chwili standardów fizycznego piękna. Bardzo podatny grunt dla ciemnych sił zakłamania i społecznych manipulacji. Kobieta prawdziwie świadoma siebie, wie, że jej światło nie ma nic wspólnego ze światłem widzialnym. Gdyby uwierzyły w swą siłę nie dawałyby się tak łatwo zdominować i kontrolować. Nie mamiono by ich iluzjami, że fryzura, ubiór czy makijaż są podstawą do oceniania siebie, a dyktowany model urody świadczy o tym, że nie są piękne.
Mężczyźni w naszej kulturze są rozpuszczeni, kobiety traktują z fałszywym uwielbieniem. A może to one pozwoliły myśleć, że kobieta jest tylko ciałem, wieszakiem na ubrania i maszynką do uprawiania seksu, a efekty tego uzyskują zachowując się czasami jakby tak w rzeczywistości było. Kobieta jest zagadką, trzeba czasu i cierpliwością by ja zgłębić. Może one same przymykają na to oko i w milczeniu zmagają się z lekceważącymi postawami wobec nich.Dlaczego kobiety próbują oczarować mężczyzn, dlaczego to oni nie mogliby się trochę wysilić i oczarować je? Nie każdy mężczyzna wie jak postępować z kobietą pełną pasji, temperamentu, siły. I co taka kobieta ma zrobić, skurczyć się w sobie? Wiele kobieta tak robi i wiąże się z kimś na stałe. Nie wszystkie są szczęśliwe, podobnie jak ich mężczyźni. Lepiej być samotnym niż żyć na pól gwizdka.
Większość z nich zawiera związek małżeński. Trudno powiedzieć ile w tym prawdziwego pragnienia, ile chęci inscenizowanie życia wg powszechnie istniejący kanonów kultury. Naturalne jest pragnienie bycia z osobą, którą kochamy, świstek papieru nie splata serc. Niebagatelne jest nie to, czy kogoś poślubimy, ale czy nowa droga życia doda nam skrzydeł.
Bycie w związku małżeńskim nie oznacza wyrzeczenia się swoich pasji. Małżeństwo nie jest tylko konwencjonalnym układem, ale najczęściej tak jest i wtedy dławi kobietę, zamiast podtrzymywać na duchu Kultura oparta na wzorcach patriarchalnych węszy w kobiecie niezamężnej poważne niebezpieczeństwo. Bezżenny mężczyzna nazywamy jest kawalerem, natomiast niezamężną kobietę – starą panną. Co zatem jest niebezpiecznego w „wolnej” kobiecie, że zagraża patriarchalnemu porządkowi świata? Przecież nie stanowi niczyjej własności, nikt nie kontroluje jej ani jej dzieci.
Jest nieprzewidywalna, nie wiadomo, co może kombinować i wygadywać
Większość uprzedzeń do kobiet gromadzi się gdzieś w nieświadomości. Ci, co chcą poskromić kobiety o namiętnej naturze (a kobiety wolne są takie), ma się za społecznych liberałów o feministycznym zdawałoby się nastawieniu. Wszem i wobec wołają do uznania praw kobiet, a tak naprawdę pragną zdusić w zalążku wszystkie przejawy siły.
