• Moje podwórko N, 13 stycznia 2008 1 komentarz

    „Płacze pani Słowikowa…” – wie dlaczego, gdy odgrzewa po raz trzeci obiad, kiedy samotnie krząta się po mieszkaniu zbierając porozrzucane rzeczy, gdy czyta książkę raz po raz wsłuchując się w ciszę, patrzy w ciemność za oknem i nasłuchuje kojonych obcych kroków. Kiedy rezygnuje, zapada w sen, nagle zjawia się on, pan Słowik. Radosny, przejęty różnymi ważnymi sprawami – staje się wrogiem numer jeden. Wydaje się człowiekiem nieczułym i nieodpowiedzialnym a szybkie uświadomienie mu tego przez panią Słowikową: „Gdzieś ty latał… przecież ja tu płaczę” to najpilniejsze zadanie.

    Słowik wraca do domu z głową pełną pomysłów i ciekawych przeżyć, czy to po przeprowadzonej rozmowie, obejrzanym filmie czy po prostu urzeczony pięknem wieczoru i z progu zostaje oblany kubłem zimnej wody. Pani Słowikowa staje się małostkowa, a dom miejscem nieciekawym, przygnębiającym, z którego chce się uciec jak najszybciej i wracać jak najrzadziej. Wtedy zaczyna się konflikt. Kto ma rację? To, że dziś podział obowiązków, nie jest tak jednoznaczny jak w rodzinie Słowików, wcale nie zmienia położenia, bo rolę oblewanego wodą słowika może pełnić raz on raz ona. Są sytuacje, kiedy wspólne gniazdko jest tylko miejscem wykonywania żmudnych obowiązków i wzajemnego obrzucania się wymówkami, a domownicy rozkwitają dopiero w pracy lub w towarzystwie „osobnych” przyjaciół.

    Przyjęcie – on sam, bawi się świetnie. Ona została w domu. Nazajutrz skwaszony Słowik nie przypomina siebie z poprzedniego wieczoru. Widocznie „odpokutował” za przyjemności. Niby ten wypad był uzgodniony, a jednak świergot wracającego Słowika do smutnej Słowikowej jakoś tu nie pasuje. Ktoś musi się dostosować albo ona zacznie się śmiać z nim, albo on przyłączy się do płaczu.
    Zdarzenia te potęgują gaśnięcie w Słowiku, przed wejściem do domu, wszelkiej radości i już od progu zaczyna narzekać na przemęczanie, choroby i chroniczny brak czasu. Wieczna kara pani Słowikowej powoduje zaniechanie do dzielenia się przeżyciami i skrywania prawdy pana Słowika. Nadchodzi taki moment, kiedy obie strony będą przeżywać czarowne i zajmujące chwile, ale osobno, ukrywając je wzajemnie przed sobą, bojąc się zazdrości partnera. A zazdrość niszczy zaufanie. Skończą się tematy do wspólnych rozmów, zainteresowania zmienią kierunek, nić łącząca związek będzie na tyle krucha, że łatwiej przerwać ją niż łatać.

    Dlaczego pani Słowikowa umie dzielić się z mężem tylko kłopotami, nie próbuje przyjmować jego świergotu by jego przeżyciami poszerzać swój świat? Dlaczego pan Słowik rozkwita w towarzystwie a nie umie podjąć domowych trosk i odfruwa coraz dalej?
    Kiedy jedno z nich świetnie się bawi, podziwia coś, często zapomina, że gdzieś tam daleko ktoś pełni ich wspólną służbę.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

styczeń 2008
P W Ś C P S N
« grudnia   lutego »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u