
Do nieznajomego
Ciągle odchodzisz. Ode mnie, od swoich planów i swoich opowiadań. Odwlekasz w czasie to, co nas łączy, boisz się, że nie wyjdzie; nie wierzysz jak klaruję Ci, że to tylko zabawa. Ale obawiasz się, wszak jesteś człowiekiem odpowiedzialnym i jeśli coś zaczniesz – kończysz, albo kontynuujesz do czasu całkowitego wypalenia.
Nauczyłam się przy Tobie pić kawę. Najpierw była to kawa z cykorią i mlekiem, teraz jest już prawie czarna. Zasiadam z nią przed monitor i rozmawiamy o planach na przyszłość, Ty o swoich, ja o swoich. To prawda, ja mam kotwicę, mam port, w którym zwijam żagle i zatapiam się w puchowe pielesze, bezduszne zresztą, ale Ty wiesz… Ty chcesz mieć poukładanie życie.
Nie wiem co robisz, nie znam Twojej przeszłości i mało mnie ona obchodzi; liczy się tylko tu i teraz. Nigdy mi nic nie mówisz o sobie, czytam tylko w niedomówieniach przemycane myśli. Co robiłeś 10 lat temu, jakim człowiekiem byłeś? I nie pytam, obawiam się odpowiedzi.Inspirujesz mnie do rozkładania kart i widzę, że przechodzisz pewien kryzys. Ciężko Ci o tym mówić, wiadomo, facet facetowi nie powie, a co dopiero kobiecie. Nadal poszukujesz tej jedynej… a nadchodzi ten czas – czas konsolidacji, kiedy to człowiek zbiera żniwo minionych lat.
Są dwie szkoły. Pierwsza twierdzi, że warsztat jest sublimacją popędu płciowego, druga, że jest emanacja egzystencjonalnego lęku. Jest jeszcze trzecia szkoła, moja. Chęć realizacji siebie poprzez namiastkę tego, co zdołam zabrać egoistycznemu światu. Ty po trochu cierpisz na te dwa pierwsze syndromy a kryzys pewnego męskiego wieku musi minąć, aby znaleźć schronienie w zatoce równowagi. Ciągle jednak uciekasz, spieszysz się, mówisz, że masz za mało czasu. Wiedzie Cię głębokie pragnienie zmian i palenia mostów. Dlaczego, przed czym chcesz uciec? To strach przed śmiercią, uzmysłowienie sobie jak wiele od życia oczekujesz, a jak mało udało Ci się osiągnąć? Istnieje w Tobie potrzeba dalekich sukcesów, rozwinięcia pasji, nie chcesz spocząć na laurach, a jednocześnie jesteś zmęczony. Planujesz, chcesz szybko uporać się z przymusową pracą i zając się wreszcie tym, co było Twoim cichym przewodnikiem przez całe życie, a na co nie miałeś nazbyt czasu. Kalkulujesz ile potrzeba na codzienną egzystencje, przekładasz do na tygodnie i miesiące, by Twoja pasja sięgnęła szczytu a potem zarabiała sama na Ciebie. Będąc w tym psychospołecznym punkcie przełomowym, wkraczając w drugą fazę życia, walczysz z rzeczywistością, ale przegrywasz. Ta świadomość cicho wkrada się do umysłu, albo przychodzi nagle jak cios obuchem. A jak jest z Tobą?
Jesteś moim spowiednikiem, podobnie jak ja Twoim. Mamy wspólną cechę, chcemy być niezależni. We mnie dopiero wykluwa się owa świadomość, Ty ją już masz głęboko wrośniętą. Potrafisz być przeraźliwie cyniczny, narzucasz światu własny punkt myślenia, liderowanie zmusza Cię do naginania faktów dla potrzeb własnych, częstokroć dla pokazania swojego sprytu i ignorancji dla powszechnie aprobowanych praw. Walczę z tym. Nie okazujesz oznak słabości – oficjalnie, nieoficjalnie jestem ja.
Zapewnie chciałbyś bym utuliła Cię sztampowymi słowy, łagodząc każdą złą myśl? „Wszystko w porządku” – obawiam się, że stałabym się obiektem seksualnym. Taka nostalgia szybko przechodzi na rzecz innych zainteresowań, ale tłumaczę sobie to jak moralnie powinnam. Nie chcę być słaba, za błędy są zbyt duże opłaty. Niejednokrotnie dług przewyższa wszystko, co mamy, nie wystarczą podarte szmaty by odkupić winy chwilowych bolączek.
A tkwi w Tobie głęboka potrzeba podbojów, zapewne istniejąca od zawsze, teraz gwałtowniej się jej poddajesz. Czy to strach, że osiągnąłeś już szczyt swoich możliwości? A miałeś dostać tę nagrodę! A tu na razie pusta kartka, plany ledwie tlące się po nocach w głowie i depresja. Na depresję najlepsza jest kobieta – młoda, wysoka brunetka w dobrze „leżącym” kostiumie z akrylowymi białymi paznokciami. Zważ jednak, że ten podbój to tylko chwilowy parawan aby poczuć się młodszym i pełnym życia.
Jest to swego rodzaju powrót do małego chłopca, który cały czas w Tobie żyje, a teraz cofa się, uganiając za młodymi dziewczynami. Tobie jest zbyt wygodnie by wiązać się na stałe. Romanse działają jak aspiryna – są krótkotrwale. Dopóki nie uporasz się z rzeczywistością, z upływem lat, te wyziewy rozpaczy będą Ci wiernym cieniem. Ja nie zapominam o dziecku, które jest w każdym mężczyźnie. Zdarza się, że dziecko bierze górę nad mężczyzną, w chwili, gdy najbardziej potrzeba dojrzałego osądu i rozsądku. Raz impulsywność, to znów apatyczność, chwile radości i momenty psychicznego kryzysu. Możesz w kółko powstać, że rzucisz pracę, sprzedasz dom, zajmiesz się medytacją, napiszesz książkę, może dostaniesz za nią nagrodę NIKE… Wolniej, będziesz później żałował tych zapędów. To nie ma nic wspólnego z rozwagą, widzisz tylko to co chcesz zobaczyć i myślisz tylko o sobie.
Pytasz mnie po raz wtóry co jest gwarantem szczęścia w życiu. Optymizm, kompetencje, zadowolenie z siebie, umiejętność współpracy, a może niepokój, wrogość, egoizm? Po części to i to, bo im mniej człowiek ma tym jest szczęśliwszy. Ci, co nie oczekują od życia zbyt wiele nie żałują potem, że tego nie osiągnęli.
V.
P.S. Twoja opcja „komunikatorowa” jest bezużyteczna, zawsze będę w Twym rozmiarze. Poza tym, ja Cię wcale nie znam.






Zapisali…