Zuzanna była uroczą, ekspresyjną siedmiolatką. To, czego się dotknęła zamieniało się w kolorowego motyla tańczącego z promieniami słońca. Śpiewała, malowała, bawiła się w teatr, biegała bez ograniczeń, tworzyła sobą? Zuzanna z wielkim zapałem przekroczyła próg szkoły, ciekawa nowych przeżyć, nieznanej tajemniej wiedzy, rzeki porywającej zmysły. W ramach pierwszych ćwiczeń przygotowujących do nauki pisania, nauczycielka poleciła zapełnić stronę zeszytu kółkami różnej wielkości. Dziewczynka wypełniła kółkami tylko jedną linijkę, kolejne były wprawdzie też tego samego kształtu, ale za pomocą dodatkowych kresek zamieniały się w kotki, kwiatki, buźki itp. Na pytanie nauczycielki, dlaczego nie wykonała polecenia odpowiedziała: “Proszę pani, narysowałam kółka, tak, jak pani zadała, tylko te moje kółka są ożywione, nie są nudne”. Nauczycielka pochwaliła Zuzannę przy całej klasie za inicjatywę i niekonwencjonalność, zachęcając pozostałych uczniów do pomysłowości w swoich pracach i unikania stereotypów.
Zuzannie jednak nie pozwolono być długo osobą twórczą. W następnych klasach jej zachowanie odbiegające od stereotypowych i konwencjonalnych spotkały się tak długo z dezaprobatą, aż stwierdziła, że BYCIE twórczym wcale się nie opłaca. O wiele prościej jest MIEĆ uznanie nauczycieli za to, że postąpiło się zgodnie ze wskazówkami, od linijki do linijki, w taki, a nie w inny sposób.
Zuzanna wychodziła do świata komunikując mu własne stany i umiejętności w sposób spontaniczny i wynalazczy. Gdyby spotkała się konsekwentną akceptacją otoczenia powtarzałaby swoje sposoby wyrażania siebie i świata, wyzwoliłaby w sobie bardziej złożone formy BYCIA. Najczęściej jednak spotykała się z niekonsekwencją w ocenie ze strony dorosłych, albo z dezaprobatą każdego niekonwencjonalnego odstępstwa od przyjętego szablonu. W rezultacie zaniechała odchodzenia od przyjętych norm i zaczynała orientować się w kierunku MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ.
